Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Policjanci kilka godzin szukali schronienia dla bezdomnych. Pomóc nie chciała żadna z białostockich noclegowni
Białostoccy policjanci przez kilka godzin szukali miejsc schronienia dla dwóch osób, które narażone były na wychłodzenie. Jednego z mężczyzn funkcjonariusze znaleźli w pustostanie. Kilka godzin później mieszkańcy jednego z bloków poinformowali służby o bezdomnym koczującym na klatce.
Mimo próby pomocy wszystkie białostockie noclegownie i ogrzewalnie odmówiły przyjęcia mężczyzn, tłumacząc, że byli oni niesamodzielni.
Ostatecznie mężczyźni trafili do szpitali w Białymstoku i Choroszczy. Wcześniej policjanci jeździli z nimi kilka godzin po całym mieście, szukając im schronienia.
Wiceprezes Stowarzyszenia "Ku Dobrej Nadziei" Marcin Owsiejczuk przyznaje, że taka sytuacja miała miejsce. Dodaje jednak, że tym razem wolontariusze nie mogli pomóc.
Obaj panowie byli osobami niesamodzielnymi. Zostali niemal wniesieni do noclegowni. Nasi pracownicy nie mają takich umiejętności i obowiązku, żeby się takimi osobami zająć. Nie znają się na kwestiach medycznych. Poza tym zgodnie z przepisami, w noclegowni czy ogrzewalni przebywać mogą osoby tzw. samodzielne, a więc muszą umieć osobiście np. skorzystać z toalety czy się wymyć. Pracownicy noclegowni i ogrzewalni nie pomagają takim osobom. Od pomocy w takich przypadkach są wyspecjalizowane jednostki jak m.in. schroniska opiekuńcze, które dysponują odpowiednim personelem, który udzieli pomocy takim osobom. Przyjęcie takich osób obarczałoby ogromną odpowiedzialnością naszych pracowników. My nie jesteśmy od takiej pomocy. Nie możemy się zaopiekować osobami niesamodzielnymi - podkreśla Marcin Owsiejczuk.
W podobnym tonie wypowiada się rzecznik Caritas Archidiecezji Białostockiej Michał Kulikowski, do której placówek także zostali przywiezieni potrzebujący mężczyźni.
Placówki Caritas - noclegownia i ogrzewalnia - nie są placówkami opiekuńczo-medycznymi ani schroniskiem z usługami opiekuńczymi. Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej wsparcie w formie schronienia w noclegowni lub ogrzewalni dotyczy osób zdolnych do samodzielnego funkcjonowania, których stan zdrowia nie zagraża im samym ani innym. W przypadku osób wymagających stałej opieki lub pomocy medycznej właściwą formą zabezpieczenia jest schronisko dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi lub pomoc medyczna. Caritas stara się udzielać wsparcia każdej osobie w kryzysie bezdomności, jednak nasze placówki - ze względu na zakres świadczonych usług oraz bezpieczeństwo wszystkich przebywających w nich osób - nie mają możliwości przyjęcia osoby wymagającej opieki medycznej lub opiekuńczej - wyjaśnia Michał Kulikowski.
Jednak aby takie osoby trafiły np. do schroniska z usługami opiekuńczymi, potrzebne jest skierowanie z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku i opinia lekarska. Co ważne, osoba, która trafia do takiego schroniska, musi też sama zapłacić część kosztów za pobyt w takiej placówce.
Podstawową formą pomocy w takich sytuacjach są noclegownie i ogrzewalnie i tam takie osoby na początek powinny trafić. W sytuacjach kryzysowych staramy się działać szybko i sprawnie, ale przez te kilka, kilkanaście godzin, szczególnie teraz zimą, osoby te nie mogą zostać bez opieki. Później kontaktujemy się z lekarzem i decydujemy, co dalej z taką osobą. Rozumiem, że obowiązują przepisy, jednak one są dla ludzi, a nie odwrotnie. Dlatego apeluję o większe zrozumienie w takich sytuacjach - tłumaczy dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku Agnieszka Górska.
Służby wojewody szacują, że w województwie podlaskim żyje ponad 600 bezdomnych. Najwięcej w Białymstoku - blisko 400. Zdecydowana większość to mężczyźni.
| red: pp, zmj