Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Zabrani nocą, wywiezieni w mróz. 86 lat od tragedii wywózek na Wschód [zdjęcia]
W 86. rocznicę pierwszej masowej deportacji obywateli polskich na Sybir mieszkańcy woj. podlaskiego oddają hołd ofiarom represji. W miejscach pamięci zostały złożone kwiaty i zapalone znicze.
Białystok pamięta o zesłańcach
Przy pomniku Grobie Nieznanego Sybiraka w Białymstoku odbyły się we wtorek (10.02) główne miejskie uroczystości w 86. rocznicę rozpoczęcia pierwszej z czterech masowych wywózek obywateli polskich na Wschód, przeprowadzonych przez władze sowieckie. Wieńce i kwiaty składali m.in. członkowie Związku Sybiraków i władze.
W związku z rocznicą kwiaty były też składane w innych miejscach w mieście, m.in. przy pomniku Matki-Sybiraczki, znajdującym się przy Muzeum Pamięci Sybiru. Wieczorem na torach przy tym muzeum zapłonęło Światło Pamięci - znicze upamiętniające ofiary sowieckich deportacji.
Augustów. Pamięć o pierwszej wywózce
Wydarzenie to boleśnie dotknęło mieszkańców Augustowszczyzny. We wtorek (10.02) mija 86 lat od pierwszej wywózki na Syberię. Szacuje się, że sowieci wywieźli wówczas w głąb Związku Radzieckiego około 140 tys. osób.
O tych wydarzeniach co roku pamiętają również Augustowianie. W związku z obchodami w Domu Pamięci Obławy Augustowskiej zaplanowano dwudniowe uroczystości. We wtorek rozpoczęły się warsztaty historyczne oraz wystawa autorskich fotografii pt. "Bajkał. Carstwo lodu. Wędrówki po Bajkale zimą z saniami". Gościem specjalnym był Piotr Malczewski - fotograf, przewodnik i podróżnik po północnych rejonach świata.
W środę (11.02) o godz. 17:00 zaplanowano projekcję filmu "Na Syberię" w reżyserii Henryka Szaro z 1930 r. To opowieść o losach bojowca z 1905 r., zesłanego na wygnanie. Gościem seansu będzie dr Maciej Białous. Wstęp na wszystkie wydarzenia jest bezpłatny.
Łomża: kwiaty i znicze w miejscach pamięci
W Łomży uczczono pamięć prawie 1400 mieszkańców miasta i jego okolicy, którzy 86 lat temu wywiezieni zostali na Syberię. Kwiaty złożono i zapalono znicze przed tablicą przypominającą tamte wydarzenia w sąsiedztwie ówczesnej stacji kolejowej.
Łomża była takim miejscem zbornym dla zesłańców z całej okolicy. Wyrwano ich ze snu w środku nocy z 9 na 10 lutego i przywożono tu, na stację kolejową. To był koniec ich podróży w Polsce, ale jednocześnie początek podróży na Wschód - mówi historyk dr Krzysztof Sychowicz.
Kwiaty i znicze znalazły się także przed tablicami upamiętniającymi kolejne deportacje, które stoją w Dolinie Pamięci przy Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.
Dla mnie, jako dla wnuka Sybiraczki te dni mają szczególny wymiar. Pytałem o te przeżycia babcię Janinę Karczewską i przekazuję te opowieści swoim dzieciom - mówi prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski.
Jego babcia wywieziona była razem ze swoją matką i rodzeństwem właśnie podczas tej pierwszej deportacji. Udało im się wrócić do Polski w komplecie, ale nie wszyscy mieli tyle szczęścia.
Obchody tej smutnej rocznicy w Łomży zakończyła msza w intencji Zesłańców Sybiru.
Cztery deportacje w latach 1940-1941
Od 10 lutego 1940 r. do czerwca 1941 r. władze Związku Sowieckiego, okupującego tereny II Rzeczypospolitej, zorganizowały cztery wywózki na Wschód obywateli polskich różnych narodowości. Pierwsza z nich objęła głównie rodziny urzędników państwowych, m.in. sędziów, prokuratorów, policjantów, leśników, a także wojskowych, w tym uczestników wojny polsko-bolszewickiej, i właścicieli ziemskich. Wywożeni trafiali do północnych regionów ZSRS, w okolice Archangielska oraz do Irkucka, Kraju Krasnojarskiego i Komi.
Pierwsza wywózka była największa - objęła ok. 140 tys. osób - i najbardziej tragiczna pod względem liczby ofiar. Deportowano wtedy m.in. wielu mieszkańców Białegostoku i okolic. Władze miasta podkreślają, że wtedy na "nieludzką ziemię" wywieziono jedną piątą mieszkańców miasta i okolic, a prześladowaniami sowieckimi była dotknięta niemal każda rodzina.
Świadectwo zesłańca
Urodzony w 1938 roku pan Michał trafił na Syberię nie w ramach czterech masowych deportacji, ale już po II wojnie światowej, bo w marcu 1949 r. Jego ziemiańską rodzinę dotknęła kolektywizacja. Został z rodzicami i siostrą wywieziony w okolice Irkucka. Do Polski wrócili w 1957 r.
Gdy teraz mówi się, że -15 stopni to siarczyste mrozy, to śmiech. My tam przeżyliśmy nawet -60 stopni, a gdy było -40, to można było nie iść do szkoły. Chodziliśmy we dwójkę, żeby jeden na drugiego patrzył - mówi pan Michał.
Badania nad deportacjami i pamięć historyczna
- Tak naprawdę znamy tylko sam czubek góry tego, czego powinniśmy się (o deportacjach) dowiedzieć - mówi dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru prof. Wojciech Śleszyński. Zwrócił uwagę, że zamknięte są dla polskich badaczy archiwa w Rosji. Placówka pracuje nad portalem wspieranym przez AI, który będzie pomagał wyszukać historię osób wywiezionych do Azji Środkowej. Ma on zacząć działać w tym roku.
Odnosząc się do pierwszej masowej deportacji na Wschód mówił, że dla osób wywożonych było to zaskoczenie i szok.
Represje trwały już od pierwszych dni okupacji, natomiast ten rodzaj represji, czyli odpowiedzialność zbiorowa na ziemiach dawnych II RP była zupełną nowością. Natomiast nie była to nowość dla NKWD, która te akcje przeprowadzała już wcześniej na terenie Związku Sowieckiego - dodał dyr. Śleszyński.
Całkowita liczba obywateli polskich wywiezionych w latach 1940-1941 w głąb Związku Sowieckiego nie jest znana. Historycy m.in. w oparciu o źródła archiwalne NKWD, tę liczbę szacują na kilkaset tysięcy obywateli polskich. Operują danymi potwierdzonymi przez listy wywiezionych w czterech wielkich wywózkach lat 1940-1941. Ale nie obejmuje to np. osób wywiezionych w ramach wyroków.
Obchody 86. rocznicy pierwszych masowych deportacji na Wschód trwały w Białymstoku od kilku dni.
W sobotę (7.02) odbył się m.in. Bieg Pamięci Sybiru.
źródło: PAP | red: gl