Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Zakończył się proces apelacyjny w sprawie korupcji i przemytu towarów przez przejście w Połowcach
Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończyły się w piątek (20.02) mowy końcowe stron w procesie odwoławczym kilkunastu oskarżonych o przemyt, głównie papierosów, z Białorusi do Polski przez przejście graniczne w Połowcach.
Nieprawomocne wyroki zaskarżyli obrońcy.
Chcą przede wszystkim uniewinnienia, w jednym przypadku - kary w zawieszeniu. Prokuratura wnioskuje o oddalenie wszystkich tych apelacji i utrzymanie orzeczenia pierwszej instancji. Wyrok sądu apelacyjnego ma być ogłoszony na początku marca.
Przed rokiem Sąd Okręgowy w Białymstoku - po trwającym kilkanaście miesięcy procesie - skazał nieprawomocnie na kary od trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu do dwóch lat i dziesięciu miesięcy bez zawieszenia łącznie 17 osób. Od części zarzutów oskarżonych uniewinnił. Orzekł też grzywny sięgające 20 tys. zł.
Część oskarżonych to byli już funkcjonariusze celno-skarbowi. W ich przypadku sąd orzekł również kilkuletnie zakazy zajmowania stanowisk w urzędach publicznych.
Wyrok dla dwóch osób (Białorusinów) się uprawomocnił.
W pozostałych 15 przypadkach złożono apelacje. W piątek przed sądem apelacyjnym zakończyły się mowy końcowe stron; zajęły dwie rozprawy.
Obrońcy w większości chcą przede wszystkim uniewinnienia ich klientów lub warunkowego umorzenia postępowania.
Od początku tego procesu obrona miała wrażenie, że mamy do czynienia z tendencyjnością w procedowaniu sądu okręgowego - mówił obrońca jednego z b. funkcjonariuszy celno-skarbowych mec. Piotr Kupis.
Obrońcy kwestionują też m.in. zarzut dotyczący działania w zorganizowanej grupie przestępczej.
W jednym przypadku - chodzi o obywatela Białorusi, który złożył obszerne wyjaśnienia, obciążające innych oskarżonych - obrona wnioskuje o złagodzenie kary i orzeczenie zawieszenia jej wykonania. Argumentuje, że takie były uzgodnienia z prokuraturą w śledztwie.
Obrońcy oskarżonych, obciążonych przez tego mężczyznę, kwestionują wartość dowodową jego wyjaśnień. W ich ocenie, miał on interes w obciążaniu funkcjonariuszy celno-skarbowych, bo chciał wyjść z aresztu i wyjechać z Polski. Obecnie ten oskarżony jest na Białorusi, już przed sądem pierwszej instancji nie uczestniczył w rozprawach.
Oskarżeni byli funkcjonariusze celno-skarbowi zapewniają, że są niewinni.
Przez szesnaście lat swojej służby należycie swoje obowiązki wykonywałem. Ze starannością, zgodnie z etyką - mówił w piątek jeden z nich.
Prokuratura chce utrzymania wyroku.
Podzielam dokonaną przez sąd okręgowy ocenę dowodów, prowadzącą do uznania winy oskarżonych, jak i wymierzenia orzeczonych kar i środków karnych - mówiła prok. Małgorzata Dmochowska z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Apelacje obrońców uznała za polemikę z prawidłowymi - w jej ocenie - ustaleniami sądu pierwszej instancji.
Akt oskarżenia w tej sprawie obejmował początkowo 18 osób (w trakcie procesu jedna z nich została wyłączona do oddzielnego postępowania), Polaków i Białorusinów, którzy - co sąd pierwszej instancji uznał za udowodnione - działali w zorganizowanej grupie przestępczej.
Funkcjonariuszom celno-skarbowym prokuratura zarzuca korupcję i niedopełnienie obowiązków służbowych. Według aktu oskarżenia, w latach 2017-2018 przyjęli oni łącznie nie mniej niż 12 tys. zł (sąd okręgowy w opisie czynów przyjął, że było to jednocześnie nie więcej niż 24 tys. zł) za to, że inne osoby mogły wwozić do Polski nielegalne towary, w szczególności papierosy bez znaków akcyzy, ale również np. owoce morza.
Według prokuratury cały proceder polegał na tym, że umawiano się na przejściu z konkretnymi funkcjonariuszami, którzy umożliwiali przewóz danych towarów bez kontroli, a każdy członek grupy miał w niej określoną rolę.
Jak uzasadniał sąd pierwszej instancji, oskarżeni w tej sprawie funkcjonariusze KAS stworzyli wręcz „spółdzielnię” i „grupę wzajemnego wsparcia”, a przejście graniczne traktowali „niemal jak własny folwark”.
| red: at