Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Składował samochody i części jak odpady. Sąd go skazał
Białostocki przedsiębiorca zajmujący się handlem używanymi częściami samochodowymi przez 6 lat nielegalnie składował odpady. Tak ocenił sąd i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu i 15 tys. zł nawiązki na cel społeczny.
Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.
Jak ustalili śledczy, na działce w Skrybiczach, niedaleko Białegostoku było kilkadziesiąt nienadających się do użytku aut i 40 tys. części samochodowych. Wszystko przetrzymywane w taki sposób, że zagrażało zdrowiu i życiu ludzi oraz środowisku. Oskarżony nie przyznał się, wyjaśniał, że wszystkie pojazdy były zarejestrowane, większość była sprawna, a zatem to nie odpady.
Sąd był innego zdania.
Stan techniczny tych pojazdów uniemożliwiał ich bezpieczne użytkowanie, a sposób ustawienia tych pojazdów, ich ilość, otaczająca je roślinność, wskazywały, że nie są one w żadnej mierze eksploatowane - mówiła sędzia Małgorzata Sawicka.
Sądu nie przekonał też argument, że oskarżony nie zarządzał tym terenem, bo część działki użyczył innemu przedsiębiorcy.
Pod przykrywką dokonywania demontażu pojazdów na terenie firmy oskarżonego przez inne osoby fizyczne, oskarżony tak naprawdę prowadził demontaż tych pojazdów i pozyskiwał części samochodowe - dodała sędzia Sawicka.
Co ważne, z opinii biegłych wynika, że odprowadzanie substancji ropopochodnej bezpośrednio do gruntu spowodowało zagrożenie dla ludzi i środowiska. - W wyniku emisji zanieczyszczeń, których źródłem była działalność firmy oskarżonego, doszło do zanieczyszczenia gleby szkodliwymi substancjami - podkreślała sędzia.
Oskarżonego nie było na ogłoszeniu wyroku. Ten jest nieprawomocny.
| red: tk
Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego na polecenie Prokuratury Krajowej zatrzymali 10 osób, w tym byłego burmistrza oraz prezesów spółki komunalnej z gmin powiatu inowrocławskiego w śledztwie przeciwko "mafii śmieciowej".
Blisko 4,5 miliona złotych - to szacowane roczne straty białostockiej miejskiej spółki Lech w związku z wprowadzeniem systemu kaucyjnego. Spółka będzie tracić, bo do systemu nie trafiają odpady, na których wcześniej zarabiano przy odsprzedaży.
To bardzo ważna inwestycja dla miasta, ponieważ pomoże lepiej zagospodarować odpady i produkować tańsze ciepło. Cały projekt kosztuje ponad 220 milionów złotych i jest wspierany przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.