Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Chłopcy w przedszkolu tańczą przebrani za dziewczynki - film w sieci, fundacja interweniuje
Czy umieszczenie filmiku, na którym chłopcy w przedszkolu tańczą w różowych spódniczkach do muzyki z "Jeziora łabędziego" to nadużycie? Takie nagranie opublikowało jedno z łomżyńskich przedszkoli. Według przedstawicieli Fundacji Prospołecznej, która stworzyła aplikację KidsAlert, jest to niewłaściwe.
Jak powiedziała Polskiemu Radiu Białystok prezes fundacji Kinga Szostko, zgłoszenie o tym, że taki film jest na profilu łomżyńskiego przedszkola integracyjnego w mediach społecznościowych, wpłynęło od jednego z internautów.
W różowych spódniczkach
Na filmie chłopcy przebrani za dziewczynki tańczą do muzyki z "Jeziora łabędziego", dzieje się to podczas występów z okazji Dnia Kobiet. Na filmie, który przedszkole umieściło w mediach społecznościowych, dzieci są rozpoznawalne.
Przedstawiciele fundacji zareagowali, bo uznali, że wizerunek dzieci na tym filmiku jest krzywdzący i może być wykorzystany przeciwko nim. Jej przedstawiciele zainteresowali sprawą m.in. Rzecznika Praw Dziecka.
Kinga Szostko podała też dane dotyczące oglądalności. Przy niewielu obserwatorach profilu przedszkola film miał na początku 3 tysiące wyświetleń. Po zgłoszeniu przedszkolu wątpliwości komentarze miały być wyłączone, ale przez weekend oglądających miało być już 39 tysięcy.
Jednym z zadań Fundacji Prospołecznej jest reakcja na powszechne zjawisko udostępniania wizerunku dzieci w Internecie - przez rodziców nieświadomych zagrożenia, ale też przez instytucje.
Dyrektorka: za zgodą rodziców
Dyrektorka przedszkola, na pytanie dziennikarza Polskiego Radia Białystok dlaczego umieściła ten film w sieci, odpowiedziała, że rodzice uczestniczyli w przedstawieniu, zgodzili się także na publikację, a ona już złożyła w tej sprawie wyjaśnienie podlaskiej Kurator Oświaty. Dodała też, że w dokumentach przekazanych Kuratorium miały być także wypowiedzi rodziców, którzy nie widzieli nic złego w publikacji filmu. Zauważyła również, że nagłośnienie tej sprawy spowodowało bardzo duże poruszenie wśród zatrudnionych w placówce nauczycielek, a rodzice mieli pytać, dlaczego film był ostatecznie usunięty.
Zjawisko sharentingu jest bardzo powszechne w Internecie. Często rodzice, nie mając świadomości zagrożeń, sami publikują w Internecie wiele zdjęć dziecka. Jak podkreślają eksperci od bezpieczeństwa w sieci, taki wizerunek może być potem wykorzystany w niewłaściwy sposób. Poza tym powstaje ślad cyfrowy dziecka w internecie, który pozwala na jego zlokalizowanie.
| red: tk