Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - "To był głupi wybryk". Proces o pobicie belgijskiego kibica po meczu z Jagiellonią
Pierwszy z oskarżonych przyznał się we wtorek (24.03) przed białostockim sądem do napaści na kibica belgijskiej drużyny piłkarskiej Cercle Brugge; chodziło o kradzież klubowego szalika. Swoje zachowanie nazwał głupim wybrykiem. W kwietniu przed sądem ma się stawić drugi z oskarżonych, obecnie przebywający za granicą.
Nieco ponad roku temu Jagiellonia grała w Białymstoku z Cercle Brugge mecz 1/8 finału poprzedniej edycji piłkarskiej Ligi Konferencji. Spotkanie zakończyło się ok. godz. 23:00. Po nim policja dostała informację, że w centrum miasta został pobity jeden z kibiców belgijskiej drużyny. Ze zgłoszenia wynikało, że do grupy fanów Cercle wracających ze stadionu podjechało bmw, z którego wysiadły cztery zamaskowane osoby (ostatecznie okazało się, że dwie, dwie zostały w samochodzie).
Brutalne pobicie kibica w centrum Białegostoku
Jeden z kibiców z Belgii został przewrócony, napastnicy bili go i kopali, po czym wsiedli do samochodu i odjechali. Na wezwany patrol czekała na miejscu osoba zgłaszająca tę napaść i zakrwawiony mężczyzna; wezwano pogotowie, które zabrało go do szpitala. Policja poszukiwała auta, znając jego markę i początkowe numery z tablicy rejestracyjnej, zapamiętane przez świadków.
Funkcjonariusze trafili na nie w innej części miasta i tam zatrzymali do kontroli.
Wśród oskarżonych - były żołnierz 18. Białostockiego Pułku Rozpoznawczego
Bmw jechało dwóch mężczyzn i dwie kobiety – 23-letni mieszkaniec Hajnówki, 22-letni białostoczanin oraz dwie białostoczanki w wieku 20 i 21 lat. W aucie policjanci znaleźli kominiarki i tzw. kominy, również mogące służyć do zasłonięcia twarzy. Początkowo zatrzymana została cała czwórka, ostatecznie zarzuty postawiono mężczyznom.
Ponieważ jeden z nich był wówczas zawodowym żołnierzem, śledztwo nadzorował dział ds. wojskowych prokuratury. Obu mężczyznom zarzucono usiłowanie dokonania rozboju; chodziło o klubowy szalik belgijskiego kibica, którego napastnikom nie udało się zabrać, bo zareagowali świadkowie tej napaści. Uderzony mężczyzna upadł na chodnik, miał m.in. złamany nos i rozbity łuk brwiowy.
Mężczyźni nie przyznawali się do winy
W śledztwie obaj podejrzani nie przyznali się i odmówili składania wyjaśnień.
Zanim ruszył proces, ich obrońca złożył wniosek o skierowanie sprawy do postępowania mediacyjnego, w trakcie którego strony mogłyby m.in. uzgodnić kwestię zadośćuczynienia. Powoływał się na korespondencję z pokrzywdzonym i wyrażoną przez niego zgodę.
Mediacje zakończyły się ugodą, w wyniku której oskarżeni zobowiązali się zapłacić pokrzywdzonemu po 2 tys. euro w formie zadośćuczynienia i odszkodowania.
Na rozprawie przed miesiącem Sąd Rejonowy w Białymstoku przesłuchał obie dziewczyny, które jechały wtedy z oskarżonymi - ich samych nie było wtedy na rozprawie.
To był głupi wybryk - mówi jeden z oskarżonych
We wtorek (24.03) przed sądem stawił się jeden z nich. Przyznał się, przepraszał za - jak to ujął - zaistniałą sytuację. - Nie powinna ona mieć miejsca. No, głupi wybryk - mówił oskarżony. Dodał, że podczas mediacji przeprosił pokrzywdzonego Belga i wpłacił na jego rzecz 2 tys. euro.
Obrońca złożył wniosek o odroczenie rozprawy, by przed sądem mógł stawić się również drugi z oskarżonych. Poinformował, że po zawieszeniu, a ostatecznie zwolnieniu go ze służby wojskowej, wyjechał on do pracy za granicę i spłaca w ratach zobowiązanie finansowe wynegocjowane w ugodzie, czyli 2 tys. euro.
Obrońca zapowiedział też, że będzie wnioskował o nadzwyczajne złagodzenie kary dla jego klientów właśnie w oparciu o przepisy Kodeksu karnego, mówiące o sytuacji, w której pokrzywdzony pojednał się ze sprawcą, a szkoda została naprawiona.
Sąd zgodził się na odroczenie. Kolejna rozprawa ma odbyć się pod koniec kwietnia.
Ojcowie z synami ofiarami napaści
Na poprzedniej rozprawie sąd odczytał zeznania Belgów, którzy byli w napadniętej grupie. To dwaj ojcowie z nastoletnimi synami i ich kolegą; nie są w żadnych strukturach kibicowskich zespołu Cercle, przyjechali do Białegostoku na mecz prywatnie. Jak zeznali, gdy wracali piechotą przez centrum Białegostoku do hotelu mijali duże grupy kibiców Jagiellonii i nikt ich nie zaczepiał.
Ale tuż przy hotelu zauważyli auto, za którym chowało się dwóch mężczyzn w kominiarkach. Wtedy rozbiegli się i uciekali w stronę pobliskiego już hotelu. Z zeznań tych wynika, że doszło też do napaści na jeszcze jedną osobę - nastoletniego syna pobitego Belga. Jeden z napastników próbował go uderzyć i zabrać szalik, ale bezskutecznie.
źródło: PAP | red: sk