Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Jak wyglądała tradycyjna Wielkanoc na Kurpiach? Ekspertka ze Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie tłumaczy
Poranne wyścigi i dwudniowy śmigus dyngus. Tak wyglądała tradycyjna Wielkanoc na Kurpiach - mówi Katarzyna Obrębska ze Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie.
Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.
Świętowanie zaczynało się od rezurekcji.
Po niej miał miejsce bardzo ciekawy zwyczaj czyli wyścigi furmanek. Wierzono, że gospodarz który jako pierwszy wróci do wsi, może liczyć na najlepsze plony i szybkie żniwa. Po powrocie z kościoła gospodarze obchodzili swoje zagrody, kropiąc dom i budynki gospodarcze wodą święconą co miało zapewnić pomyślność i ochronę dobytku. Następnie rodziny zasiadały do uroczystego śniadania wielkanocnego, dzielono się jajkiem i składano sobie życzenia - mówi Katarzyna Obrębska.
Tego dnia dzieci odwiedzały też swoich chrzestnych. Składały im życzenia i otrzymywały wykup czyli bogato zdobione jajka. A w poniedziałek rozpoczynał się dwudniowy śmigus dyngus.
W poniedziałek wielkanocny, czyli śmigus dyngus, oblewanie wodą rozpoczynało się już od wczesnych godzin porannych i bywało bardzo obfite. W niektórych miejscowościach obowiązywał zwyczaj, że w poniedziałek mężczyźni oblewali kobiety, natomiast we wtorek role się odwracały. Towarzyszyły temu również ludowe wierzenia. Mówiono, na przykład: że w domu, w którym obficie polewano się wodą, nie będzie pcheł. A panna, która nie została oblana, nie wyjdzie w tym roku za mąż - dodaje Katarzyna Obrębska.
Obrzędy wielkanocne były związane z Wielką Sobotą. Święcono wtedy wodę i ogień.
| red: pp