Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Usiłowanie zabójstwa w Ełku - obrońca oskarżonego złożył apelację
Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się w czwartek (9.04) proces odwoławczy Ukraińca, nieprawomocnie skazanego za usiłowanie zabójstwa znajomego w Ełku. Oskarżony użył kuchennego noża. Życie rannemu uratowała szybka operacja.
Sąd pierwszej instancji nieprawomocnie skazał cudzoziemca na 10,5 roku więzienia za usiłowanie zabójstwa i wcześniejsze groźby pod adresem pokrzywdzonego, którym jest Polak.
Apelację złożył obrońca, który chce uniewinnienia od zarzutu gróźb karalnych i łagodniejszej kwalifikacji związanej z atakiem nożem (na nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu), ewentualnie uchylenia wyroku i przekazania sprawy do pierwszej instancji.
Orzeczenie sądu apelacyjnego ma być ogłoszone za tydzień.
Znali się i mieszkali razem - niejasny motyw konfliktu
Oskarżony i ofiara znali się. Mieszkali w lokalach w jednym budynku, korzystając ze wspólnej kuchni. Nie udało się jednoznacznie ustalić, jaki był motyw nieporozumień, do których doszło między mężczyznami - zarówno w śledztwie, jak i przed sądem żaden z nich ich nie sprecyzował.
Według aktu oskarżenia, najpierw w lutym ub. roku obywatel Ukrainy groził temu znajomemu, że go zabije, manifestując przy tym gotowość użycia noża, ale wówczas do niczego poważniejszego nie doszło. Jednak 12 kwietnia 2025 roku w kuchni oskarżony zaatakował pokrzywdzonego długim nożem.
Zabójstwo czy nieszczęśliwy wypadek?
W ocenie śledczych, były to dwa ciosy, przed pierwszym napadnięty zdołał zasłonić się ręką (został w nią ranny), ale przy drugim nóż trafił w brzuch. Prokuratura przyjęła, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa; sąd pierwszej instancji inaczej ocenił zamiar i przyjął, iż był to zamiar ewentualny pozbawienia życia.
Obrona: brak zamiaru i próba ratowania ofiary
Obrona w apelacji przekonuje, że nie było zamiaru zabójstwa, zdarzenie było przypadkowe i dynamiczne, strony wcześniej nie były skonfliktowane, a po ataku oskarżony starał się rannego ratować i prosił kilka razy o szybkie wezwanie karetki.
Mec. Wojciech Stpiczyński w swojej mowie końcowej zwracał uwagę m.in. na to, że pokrzywdzony inaczej zeznawał w postępowaniu przygotowawczym, a inaczej przed sądem.
- Mój klient, co do zasady przyznawał się co do okoliczności, że doszło do ugodzenia nożem, ale sporne jest to, w jakich okolicznościach i z jakim zamiarem - mówił obrońca. Mówił, że nóż był narzędziem niejako przypadkowym. - Gdzieś tam leżał w kuchni, w miejscu gdzie toczyła się ta wymiana zdań i gdzie doszło do tego ataku - dodał. Kwestionował też liczbę ciosów.
Prokuratura: dowody jednoznaczne, ciosy były dwa
Prokuratura chce oddalenia apelacji. - Zebrany materiał dowodowy jest jednoznaczny i nie może budzić żadnych wątpliwości, że zamiarem oskarżonego było pozbawienie życia pokrzywdzonego - mówił prok. Daniel Guzek z Prokuratury Rejonowej w Ełku. Powiedział, że ciosy były dwa i gdy pierwsze uderzenie nie przyniosło pożądanego skutku, atak został ponowiony.
Podkreślał, że gdyby nie szybka operacja i specjalistyczna pomoc medyczna, zaatakowany był zmarł. Wykluczył, odwołując się do opinii biegłych, by można było mówić o przypadkowym ciosie.
źródło: PAP | red: sk