Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Koniec ery Orbana. Tisza świętuje historyczne zwycięstwo
Opozycyjna partia Petera Magyara, Tisza, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie - wynika ze wstępnych danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) po podliczeniu niemal 99 proc. głosów oddanych w niedzielnych (12.04) wyborach parlamentarnych na Węgrzech.
Mieszkańcy Budapesztu do późnych godzin nocnych świętowali zwycięstwo opozycyjnej Tiszy w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Ugrupowanie Petera Magyara - według wyników obliczonych na podstawie niemal 99 proc. podliczonych głosów - może liczyć na 138 mandatów w 199-osobowym parlamencie.
Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbana może liczyć na 55 mandatów w parlamencie. Orban pogratulował już wcześniej Magyarowi zwycięstwa. Swoich przedstawicieli w izbie będzie miała również skrajna prawica - Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank), który może uzyskać 6 miejsc.
Tisza z większością konstytucyjną
Wynik opozycyjnej partii Tisza daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez rząd Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów. Viktor Orban pogratulował już zwycięstwa swojemu rywalowi. Gratulacje Magyarowi złożyli też m.in. premier Polski Donald Tusk, premier Portugalii Luis Montenegro, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, premier Włoch Giorgia Meloni oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
W niedzielnych wyborach parlamentarnych odnotowano rekordową frekwencję - według najnowszych danych NVI zagłosowało w nich prawie 80 proc. wyborców, czyli niemal 6 mln osób.
W przemówieniu do tysięcy zgromadzonych nad Dunajem zwolenników Tiszy, Magyar zaznaczył, że "żadna inna partia nie otrzymała dotąd tak silnego mandatu, jak Tisza".
Odzyskaliśmy nasze państwo, uwolniliśmy je. Tisza nie tylko wygrała, ale będzie mieć większość konstytucyjną dwóch trzecich. Mandat ten pozwoli nam przeprowadzić łatwą i pokojową transformację. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie oddane na nas głosy - powiedział Magyar.
Lider Tiszy wezwał prezydenta Węgier i szefów instytucji publicznych mianowanych przez parlament za rządów premiera Orbana do opuszczenia stanowisk dobrowolnie.
W innym przypadku sami was zwolnimy. Ten reżim się skończył - zaznaczył Magyar.
Zapowiedzi zmian w polityce zagranicznej
Odnosząc się do polityki zagranicznej, podkreślił, że Węgry "ponownie będą silnym i pewnym sojusznikiem Unii Europejskiej i NATO". Potwierdził, że pierwszą zagraniczną podróż odbędzie do Warszawy, a następnie uda się do Wiednia i Brukseli.
Budapeszt świętował na ulicach
Zwycięstwo opozycji świętowały na ulicach Budapesztu dziesiątki tysięcy osób. Miasto wypełniły dźwięki klaksonów, brawa, antyrządowe hasła i głośne wybuchy radości. Wiele osób w zwycięskim geście unosiło zrywane ze słupów i ścian plakaty Tiszy lub deptało materiały wyborcze Fideszu. Z okien mieszkań i samochodów powiewały węgierskie flagi, a obcy ludzie gratulowali sobie zwycięstwa opozycji.
W Budapeszcie rozstawiono mniejsze sceny, wokół których ustawiły się budki z piwem czy przekąskami, a przy nich wypełnione ludźmi fetującymi sukces opozycji.
Dziś się bawimy, a jutro witamy nowe Węgry, nasze Węgry - mówili mieszkańcy węgierskiej stolicy.
Peter Magyar, lider partii Tisza, potwierdził, że pierwszą zagraniczną podróż odbędzie do Warszawy, a następnie uda się do Wiednia i Brukseli.
Magyar ponownie zapowiedział odblokowanie funduszy unijnych dla Węgier, zamrożonych za rządów Viktora Orbana, oraz odrodzenie i rozszerzenie współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej.
Reakcje z Polski
- Węgry, Polska, Europa znowu razem, wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele - napisał w niedzielę późnym wieczorem premier Donald Tusk, komentując częściowe wyniki wyborów na Węgrzech.
Węgry, Polska, Europa. Znowu razem! Wspaniałe zwycięstwo, drodzy przyjaciele! - napisał na X szef polskiego rządu, zamieszczając wpis w języku angielskim. "Ruszkik haza! (Rosjanie, do domu!)" - dodał.
- Dzięki zwycięstwu TISZY Petera Magyara będzie dużo łatwiej o odrodzenie się roli Węgier w NATO oraz UE - ocenił wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jego zdaniem dzięki porażce Fideszu Viktora Orbana Polska ma szansę na otrzymanie dotychczas blokowanych przez Węgry środków z UE.
Wygrana Tiszy kończy 16-letnie rządy Fideszu na Węgrzech.
Kosiniak-Kamysz ocenił na briefingu przed wylotem z wizytą do Norwegii, że dzięki wygranej partii Magyara będzie "dużo łatwiej o odrodzenie się roli Węgier w Sojuszu Północnoatlantyckim i w Unii Europejskiej", a także o odrodzenie się Grupy Wyszehradzkiej (V4) - współtworzonej przez Polskę, Czechy, Słowację i Węgry. Wicepremier stwierdził, że V4 "nie mogła dobrze funkcjonować z kimś, kogo minister spraw zagranicznych był w tak częstych kontaktach z Moskwą".
Teraz będzie to mogło działać zupełnie lepiej - dodał.
W tle relacje z Rosją i sprawa polityków PiS
Media ujawniły, że dotychczasowy szef MSZ Węgier Peter Szijjarto konsultował z władzami w Moskwie starania na rzecz usunięcia z listy sankcyjnej UE obywateli Rosji, na których zależało Kremlowi regularnie dzwonił do Rosji w przerwach między unijnymi posiedzeniami, aby przekazywać swojemu rosyjskiemu odpowiednikowi Siergiejowi Ławrowowi relacje na żywo z prowadzonych rozmów.
Zdaniem Kosiniaka-Kamysza porażka Fideszu daje też nadzieję na wzmocnienie bezpieczeństwa w ramach NATO, rozwój gospodarczy w regionie oraz na otrzymanie przez Ukrainę środków pomocowych z Unii Europejskiej, których transfer do tej pory blokowały Węgry pod rządami Viktora Orbana.
Szef MON przypomniał także blokowanie przez Węgry środków w wysokości 2 mld zł, które Polska miała otrzymać z UE poprzez mechanizm European Peace Facility za wsparcie wojskowe udzielone Ukrainie w pierwszych dniach pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Stwierdził, że jest to przykład "rozbijania jedności europejskiej".
Pytany o sytuację polityków PiS Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego - byłych szefa i wiceszefa resortu sprawiedliwości podejrzanych w sprawie Funduszu Sprawiedliwości - którzy przebywają uzyskali na Węgrzech ochronę międzynarodową - powiedział, że powinni oni "poddać się wszystkim działaniom wymiaru sprawiedliwości w Polsce".
Ukrywają się od wielu miesięcy, więc ten czas ukrycia na Węgrzech na pewno się skończył - dodał szef MON.
Węgrzy wybierali w niedzielę 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
źródło: PAP | red: gl, wsz