Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Pozostawiony przy trasie, zmarł z wychłodzenia. Osoby, z którymi jechał, usłyszały zarzuty
Nawet 5 lat więzienia grozi osobom, które miały zostawić Michała P. w mroźną noc przy trasie S61. 37-letni mieszkaniec Łomży w wyniku wychłodzenia zmarł. Jego ciało policjanci znaleźli tydzień później w rowie, w rejonie miejscowości Sulęcin Włościański.
Teraz osoby, z którymi jechał, usłyszały zarzuty.
Do tych wydarzeń doszło 23 stycznia, w bardzo mroźną noc. Michał P. jechał samochodem z Warszawy do Łomży z trzema osobami: 33-latkiem i rok starszą kobietą z Łomży, i 37-letnim mieszkańcem Ostrołęki.
Z ustaleń śledczych wynika, że Michał P., przed północą, wysiadł z samochodu bez kurtki i telefonu, kiedy auto zatrzymało się na pasie awaryjnym. Osoby, z którymi jechał miały go zostawić w tym miejscu, pojechać dalej, nie zawrócić, żeby go poszukać, a także nie powiadomiły służb ratunkowych.
Dlatego prowadzący sprawę prokurator z Prokuratury Rejonowej w Ostrowi Mazowieckiej postawił trzem osobom zarzuty, że działając w porozumieniu narazili Michała P. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. A także, że nie udzielili pomocy osobie, która na takie niebezpieczeństwo była narażona.
Dwie osoby złożyły w tej sprawie wyjaśnienia, trzecia skorzystała z prawa do odmowy ich składania. - powiedziała Polskiemu Radiu Białystok rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce, Elżbieta Łukasiewicz.
Sekcja zwłok nie wykazała obrażeń, które mogły zadać inne osoby. A biegły jako przyczynę śmierci wskazał wychłodzenie.
| red: at
Rozbity samochód i poszukiwany przez policjantów kierowca. Do takich zdarzeń doszło w niedzielę (15.03) przed godz. 20:00 w okolicach miejscowości Kobylin, przy starej drodze krajowej nr 61 między Łomżą, a Stawiskami.
Wychłodzenie było przyczyną śmierci 37-letniego mieszkańca Łomży. Mężczyzna zaginął 23 stycznia, a jego rodzina zgłosiła zaginięcie. Tydzień później jego ciało znaleziono w rejonie miejscowości Sulęcin Włościański obok trasy Via Baltica. Ale okoliczności śmierci mężczyzny wzbudziły wątpliwości prokuratury.
Co najmniej dwie osoby uratowali przed zamarznięciem minionej doby (1.02) podlascy policjanci. Funkcjonariusze musieli interweniować w okolicach Drohiczyna i Brańska. Jedną osobę mundurowi znaleźli w przydrożnym rowie, a druga mieszkała w pomieszczeniu, gdzie temperatura spadła poniżej zera.