Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Zakończył się proces czterech Meksykanów oskarżonych o produkcję w Orli narkotyków na dużą skalę
Kar od 15 do 17 lat więzienia chce prokuratura w procesie przed białostockim sądem dla czterech Meksykanów oskarżonych o wytwarzanie na dużą skalę metamfetaminy. Według śledczych możliwości produkcyjne zlikwidowanego przez CBŚP półtora roku temu laboratorium sięgały 800 kg narkotyków. Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w czwartek (14.05) proces w tej sprawie.
Prokuratura chce dla oskarżonych kar od 15 do 17 lat więzienia, 20-30 tys. zł grzywny oraz świadczeń pieniężnych po 10 tys. zł. W jej ocenie była to produkcja na potrzeby jednego z meksykańskich karteli, a oskarżeni nie są przypadkowymi osobami. Obrona wnioskuje o uniewinnienie od niektórych zarzutów i łagodniejsze kary łączne.
Wyrok ma być ogłoszony pod koniec maja.
Nielegalne laboratorium metamfetaminy w Orli
Na trop działalności narkotykowej prowadzonej w Podlaskiem wpadli policjanci z łódzkiego oddziału CBŚP. Wytypowali miejsce na obrzeżach Orli, gdzie miały być produkowane narkotyki. Najpierw to miejsce obserwowali, a jesienią 2024 r. wraz z policjantami z Bielska Podlaskiego na tej posesji znaleźli nielegalne laboratorium metamfetaminy.
Było tam ok. 600 litrów narkotyku w formie płynnej. Powołana w sprawie biegła oceniła, że można byłoby z takiej ilości wyprodukować - po przeprowadzeniu procesów chemicznych - ok. 800 kg metamfetaminy w formie krystalicznej.
Na gorącym uczynku zatrzymano trzy osoby narodowości meksykańskiej, a czwartą po krótkim pościgu. Oskarżeni mają 42-50 lat, średnie, a jeden wyższe wykształcenie. Tylko jeden z nich był wcześniej karany. W USA odbywał karę sześciu lat więzienia za transport narkotyków. Cała czwórka jest aresztowana.
Tylko jeden oskarżony przyznał się do winy
Zarzuty dotyczą kierowania i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, do której należały też inne nieustalone osoby, oraz produkcji we wrześniu 2024 r. znacznej ilości narkotyków. Tylko jeden z oskarżonych przyznał się, pozostali kwestionują zarzuty dotyczące działalności w zorganizowanej grupie przestępczej; dwaj twierdzą, że zostali zmuszeni do przyjazdu do Polski i pracy w narkotykowym laboratorium.
Wina co do sprawstwa w zasadzie nie budzi wątpliwości - mówił w mowie końcowej prok. Grzegorz Giedrys z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku.
Zwracał uwagę, że - gdyby przyjąć możliwości produkcyjne tego laboratorium - na polski rynek mogłoby trafić 800 tys. porcji handlowych narkotyków.
Oskarżeni sami nie ukrywają, że pracowali na zlecenie kartelu, w swoich wyjaśnieniach starając się jednak umniejszyć swoją rolę i obciążyć pozostałych oskarżonych współodpowiedzialnością (...). Połączyła ich wspólna idea: chcieli zarobić duże pieniądze na produkcji narkotyków w obcym kraju, by mu zaszkodzić - dodał prokurator.
W jego ocenie oskarżeni na swoim poziomie byli kierownikami najniższego szczebla. Porównywał ich do brygadzistów w fabryce. Podkreślał, że biorąc pod uwagę to, ile kartel zainwestował w produkcję, trudno mówić, by oskarżeni byli osobami, które przypadkowo znalazły się przy tej produkcji.
Przyjeżdżając do Polski tylko i wyłącznie po to, by prowadzić działalność przestępczą, oskarżeni powinni się liczyć z surową reakcją polskiego wymiaru sprawiedliwości (...). Oskarżeni podważają zaufanie do obcokrajowców, również obywateli własnego kraju - mówił prok. Giedrys o zaproponowanych karach.
Obrona wnioskuje o uniewinnienie i łagodniejsze kary
Obrona kwestionuje wyliczenia dotyczące możliwości produkcyjnych laboratorium i część zarzutów, zwłaszcza dotyczących kierowania lub działalności w zorganizowanej grupie przestępczej. Chce uniewinnienia od niektórych zarzutów i kar łagodniejszych.
Mojemu klientowi w Meksyku grożono. Przyjechał do niego kartel narkotykowy, mój klient został wytypowany jako osoba, która ma pojęcie o chemii, w związku z czym został de facto postawiony przed takim faktem, że albo nam pomożesz (...), albo to się skończy bardzo tragicznie dla twojej rodziny - mówił jeden z obrońców mec. Jakub Sekmistrz.
Zwracał uwagę, by sąd przy wymiarze kary wziął pod uwagę motywy działania jego klienta.
Oskarżeni przepraszali, że zajmowali się w Polsce taką działalnością i prosili o wybaczenie. Dwaj mówili, że nie mieli wyboru.
źródło: PAP | red: bs