Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Koniec procesu o zabójstwo ojca. Oskarżony chce niższej kary
Przed Sądem Apelacyjnym w Białymstoku zakończył się we wtorek (16.06) proces młodego mężczyzny z Olsztyna nieprawomocnie skazanego na 20 lat więzienia za zabójstwo ojca. Oskarżony twierdzi, że stanął w obronie matki. Apelację złożył jego obrońca. Wyrok ma być ogłoszony w przyszłym tygodniu.
Do zbrodni doszło jesienią 2024 roku na jednym z olsztyńskich osiedli. 66-letni mężczyzna zmarł od ciosów nożem; w sumie było to kilkanaście uderzeń, m.in. w głowę, szyję i klatkę piersiową. Sam sprawca zadzwonił na policję, został zatrzymany i aresztowany.
Prokuratura oskarżyła go o zabójstwo i działanie z zamiarem bezpośrednim. Biegli psychologowie i psychiatrzy sporządzający w tej sprawie opinie ocenili, że 22-letni oskarżony jest poczytalny. W grudniu ub. roku przed Sądem Okręgowym w Olsztynie zapadł nieprawomocny wyrok 20 lat więzienia.
Apelację złożył obrońca oskarżonego. Obrona stoi na stanowisku, że czyn był następstwem nagłego, impulsywnego działania w warunkach silnego wzburzenia, wywołanego prowokacyjnym zachowaniem późniejszej ofiary. Chce łagodniejszej kary.
W mowie końcowej mec. Wojciech Piłat przywoływał m.in. zeznania świadka - kobiety, która była w sąsiednim pokoju - które, w jego ocenie, potwierdzają wersję oskarżonego, iż zanim doszło do ataku, ojciec obrażał i znieważał matkę 22-latka i miał też mówić, że go „zniszczy”. Podkreślał też, iż nie ma dowodów wskazujących na inną wersję zdarzeń, a przy tym przywoływał te, które miałyby wskazywać, iż późniejsza ofiara bywała agresywna.
Nie można pominąć tej okoliczności, że tak naprawdę przez całe życie oskarżonego ojciec nie był w nim obecny, a tylko i wyłącznie wychowywała i opiekowała się nim matka, z którą miał bardzo silną relację. W momencie kiedy pokrzywdzony zaczął wyzywać, grozić matce (...) po prostu nie wytrzymał, chwycił za nóż - mówił mec. Piłat.
Prok. Marcin Faszcza z Prokuratury Regionalnej w Białymstoku mówił, że o ile to, iż był konflikt, jest bezsporne, to nie jest to okoliczność usprawiedliwiająca zabójstwo.
Sam konflikt w żadnym wypadku nie może usprawiedliwiać takiego postępowania, dopuścilibyśmy się swojego rodzaju samosądu - powiedział.
Przypomniał, że o ile biegli stwierdzili u oskarżonego zaburzenia adaptacyjne czy mankamenty osobowości, to nie jest to choroba psychiczna.
Chcę tylko powiedzieć, że żałuję, tego co zrobiłem, to było nieprzemyślane i głupie z mojej strony. Było to spowodowane różnymi czynnikami z mojego życia, ten człowiek mnie okradł, nadużywał mojej łaskawości, a na koniec pluł mi w twarz - powiedział w swoim ostatnim słowie oskarżony.
źródło: PAP | red: tk