Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Skazani za pozbawienie wolności i dręczenie
Chcieli zmusić do zmiany zeznań świadków w śledztwie dotyczącym przestępstw narkotykowych - Sąd Apelacyjny w Białymstoku skazał w czwartek trzy osoby, w tym dwie młode kobiety m.in. za pozbawienie znajomego wolności ze szczególnym udręczeniem.
To kary od roku i ośmiu miesięcy, do trzech lat i czterech miesięcy więzienia. Wyrok jest prawomocny.
Bicie, grożenie, dręczenie
Skazani mają od 20 do 30 lat. Inspiratorką działań, które miały miejsce ponad roku temu w Suwałkach, była młoda kobieta, której konkubenta dotyczyły obciążające zeznania w śledztwie suwalskiej prokuratury rejonowej.
Sąd przyjął, iż doszło do naruszenia nietykalności oraz do pozbawienia wolności ze szczególnym udręczeniem; chodziło o znajomego tej oskarżonej. Oprócz bicia, było to m.in. grożenie maczetą, zmuszanie do klęczenia i udawania odgłosów szczekania, przypalanie papierosem czy wykonanie tatuażu cyfry 60 na przedramieniu (poprzez nakłuwanie skóry wkładem do długopisu), co - w przestępczym slangu - oznacza osobę pomawiającą innych.
Zarzuty dotyczyły też zmuszania do odwołania zeznań przez kobietę - kolejnego świadka w sprawie narkotykowej. By to zrobiła, została pobita, ale też np. zrobiono jej nagie zdjęcia.
Sąd Okręgowy w Suwałkach skazał w tej sprawie cztery osoby. Były to kary od trzech lat i ośmiu miesięcy do roku i trzech miesięcy więzienia (w tym wypadku nie było apelacji, wyrok jest prawomocny).
Apelacje złożyli obrońcy trzech osób, w tym dwóch młodych kobiet, które są aresztowane.
Samowolka dla konkubenta
W czwartek Sąd Apelacyjny w Białymstoku zakończył to postępowanie, strony wygłosiły mowy końcowe i tego samego dnia zapadł wyrok. Obrońcy chcieli łagodniejszej kwalifikacji prawnej i niższych kar, ewentualnie uchylenia wyroku. W ich ocenie, nie można mówić o szczególnym udręczeniu, a jedynie o naruszeniu nietykalności cielesnej pokrzywdzonych.
Prokuratura chciała utrzymania wyroku. Prowadząca to śledztwo (ale również postępowanie dotyczące narkotyków) prok. Joanna Gref-Drejer z Prokuratury Rejonowej w Augustowie mówiła przed sądem apelacyjnym, iż ostrzegała główną oskarżoną, by nie straszyła świadków, bo to się może źle dla niej skończyć.
Chcąc chronić swego konkubenta przed dalszym zarzutami, postanowiła zrobić samowolkę - powiedziała prokurator.
Oskarżone kobiety, które zostały dowiezione na rozprawę z aresztu, zapewniały, iż bardzo żałują tego co się stało.
Sąd odwoławczy - oceniając, iż sąd pierwszej instancji przyjął niewłaściwą, do opisu czynu, kwalifikację prawną - dokonał jej modyfikacji, co wpłynęło na nieznaczne obniżenie kar. Prawomocne wyroki, to od trzech lat i czterech miesięcy, do roku i ośmiu miesięcy więzienia. Skazani mają też solidarnie zapłacić 15-20 tys. zł zadośćuczynienia każdej z dwóch osób pokrzywdzonych.
Szczególne udręczenie musi być wywołane zachowaniem sprawcy wykraczającym poza czynności konieczne do pozbawienia wolności i zapewnienie niemożności jej odzyskania. Wiele zachowań stanowiących znęcanie się, będzie de facto szczególnym udręczeniem - mówił, uzasadniając wyrok, sędzia Sławomir Cilulko.
Sąd odwoławczy zwracał uwagę, że jedna z oskarżonych nagrywała całą sytuację telefonem, co było ważnym dowodem w sprawie, inna z tych osób wysyłała też informacje tekstowe o tym, co się dzieje (i zdjęcia) mężczyźnie, którego dotyczyły zeznania w śledztwie narkotykowym.
źródło: PAP | red: tk