Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - To jak z tą wodą jest? Dodatkowa opłata za podgrzanie wody na Zielonych Wzgórzach
Przed miesiącem po prostu płacili za ciepłą wodę. Teraz na rachunkach znaleźli nową pozycję, która znacznie przewyższa koszty samej zużywanej wody. Mieszkańcy osiedla Zielone Wzgórza w Białymstoku zastanawiają się skąd się wzięła nowa opłata.
Do naszej redakcji zgłosiła się mieszkająca na osiedlu Zielone Wzgórza pani Łucja, którą zaniepokoiła jedna z pozycji na najnowszym rachunku od spółdzielni. To, wynosząca 96 złotych, opłata stała za podgrzanie wody.
To ponad dwa razy więcej, niż wynosi sama opłata za zużytą ciepłą wodę. Gdyby, tak jak wcześniej ,doliczono mi pewną sumę do każdego metra sześciennego wody, nie byłoby problemu, ale teraz muszę płacić opłatę stałą. Tego nie rozumiem - mówi pani Łucja.
Tymczasem władze spółdzielni mieszkaniowej Słoneczny Stok tłumaczą, że wyszczególniona nowa opłata jest tak naprawdę uwidocznieniem pełnych kosztów dostarczenia ciepłej wody do mieszkań, niezależnie od jej zużycia.
Wcześniej mieszkańcy nie widzieli tej opłaty na rachunkach, bo była ona jedną ze składowych kosztów ogrzewania i ciepłej wody. Teraz spółdzielnia ma możliwości takiego wyszczególnienia - tłumaczy wiceprezes spółdzielni Monika Wakuluk.
Wyjaśnia, że opłata stała za podgrzanie wody, w praktyce jest opłatą za nieprzerwaną gotowość systemu do tego, że po odkręceniu kurka, z kranu popłynie ciepła woda. Wcześniej ten koszt ponosili jedynie ci, którzy z wody korzystali - ale jak mówi wiceprezes - „było to niesprawiedliwe, bo ciepła woda była dostępna w każdym mieszkaniu, czy ktoś jej używał czy nie.”
To oznaczało, że w poprzednich rozliczeniach, w zależności od lokalizacji, mieszkańcy spółdzielni płacili różne stawki za tą samą wodę.
Teraz cena wody jest wszędzie podobna, ale inne są stawki opłaty stałej za jej dostarczenie.
| red: at
Konflikt w jednej z największych białostockich spółdzielni mieszkaniowych Piaski. Część mieszkańców ma zastrzeżenia do nowych władz spółdzielni.
Coś tu jest nie tak - skarży się mieszkanka jednego z białostockich osiedli. Po przeanalizowaniu ostatniej faktury za ciepłą wodę okazało się, że za każdy metr sześcienny musi zapłacić prawie 60 złotych - tymczasem jej znajomi, mieszkający na tym samym osiedlu, w tej samej spółdzielni, ale kilka bloków dalej płacą prawie połowę mniej.
Jedna z największych białostockich spółdzielni mieszkaniowych ostrzega mieszkańców przed możliwymi „rachunkami grozy" za ogrzewanie. W specjalnym komunikacie, jaki pojawił się na klatkach schodowych władze spółdzielni podpowiadają, w jaki sposób uniknąć ewentualnych znacznych dopłat.