Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Troja: Mit czy historia? Co naprawdę odnaleziono pod murami z eposu Homera? [podkast wideo]
Złote jabłko, porwana Helena, pojedynek Achillesa z Hektorem, dziesięcioletnie oblężenie i drewniany koń, dzięki któremu Grecy zdobyli miasto. Wojna trojańska przez stulecia uchodziła za genialną opowieść Homera. Odkrycia archeologiczne pokazały jednak, że Troja istniała naprawdę. Nie oznacza to jeszcze, że pod jej murami rozegrały się wydarzenia opisane w "Iliadzie". Co dziś nauka może powiedzieć o mieście Priama i na ile mit zachował pamięć o rzeczywistym konflikcie?
Nowy odcinek podkastu historycznego
Czy Troja opisana przez Homera istniała naprawdę, czy to tylko genialny owoc literackiej wyobraźni? W kolejnym odcinku serii "Tajemnice naszych czasów" udajemy się w podróż do Azji Mniejszej, by skonfrontować mity z twardymi dowodami archeologicznymi. Gościem Lecha Pilarskiego jest prof. Tomasz Mojsik - historyk i filolog klasyczny, doktor habilitowany nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu w Białymstoku specjalizujący się w historii starożytnej, historii religii i historii kultury, autor książek m.in. "Odyseusz. Biografia nieautoryzowana".
Co naprawdę wiemy o wojnie trojańskiej?
Złote jabłko przeznaczone dla najpiękniejszej bogini, porwanie królowej Sparty, zdradzony mąż, tysiące wojowników i dziesięć lat oblężenia miasta, którego nie można było zdobyć. Na końcu zaś gigantyczny drewniany koń i nocna rzeź mieszkańców Troi.
Historia wojny trojańskiej ma wszystkie elementy wielkiego widowiska. Przez długi czas traktowano ją przede wszystkim jako mit - niezwykle sugestywny, ale niemający wiele wspólnego z rzeczywistymi wydarzeniami. Sytuacja zmieniła się, gdy archeolodzy odkryli na terenie dzisiejszej Turcji pozostałości miasta, które mogło być Homerową Troją.
Odkrycie nie potwierdziło jednak, że Achilles, Hektor, Agamemnon czy Odyseusz byli postaciami historycznymi. Pokazało natomiast, że grecki mit nie powstał w całkowitej próżni. Został osadzony w rzeczywistym miejscu i mógł zachować pamięć o konfliktach, migracjach oraz katastrofach, które wstrząsały wschodnią częścią Morza Śródziemnego pod koniec epoki brązu.
Miasto przy jednej z najważniejszych cieśnin
Pozostałości Troi znajdują się na wzgórzu Hisarlik w północno-zachodniej Turcji, zaledwie kilka kilometrów od Dardaneli. Cieśnina łączy Morze Egejskie z Morzem Marmara, a dalej - przez Bosfor - z Morzem Czarnym.
Takie położenie sprawiło, że część archeologów uznała Troję za jeden z najważniejszych punktów kontrolnych na trasie między Europą a Azją. Miasto mogło korzystać z obecności statków czekających na sprzyjające wiatry i warunki pozwalające przepłynąć przez Dardanele.
Nie jest jednak pewne, czy Trojanie rzeczywiście kontrolowali cały handel w regionie. Nie odnaleziono dotąd portu, który można byłoby jednoznacznie powiązać z miastem. Nie wiadomo również, czy jego mieszkańcy pobierali opłaty od przepływających statków. Troja mogła odgrywać istotną rolę w północno-wschodniej części świata egejskiego, ale przedstawianie jej jako starożytnego odpowiednika wielkiego centrum handlowego pozostaje hipotezą.
Badania pokazują ponadto, że miasto nie musiało utrzymywać się wyłącznie z handlu. Okoliczne tereny nadawały się do uprawy roli i wypasu zwierząt. W materiale archeologicznym znaleziono również liczne przęśliki świadczące o produkcji tkanin.
Zaskakująco dużo jest tam także ceramiki mykeńskiej oraz jej miejscowych imitacji. Gdyby oceniać Troję wyłącznie na podstawie tych przedmiotów, można byłoby nawet odnieść wrażenie, że była ona silnie związana ze światem mykeńskim. Jednocześnie miasto nie wyróżniało się szczególnie oryginalną produkcją artystyczną czy rzemieślniczą.
Dziewięć Troi zbudowanych jedna na drugiej
Mówiąc o Troi, nie mamy na myśli jednego miasta. Na wzgórzu Hisarlik odkryto dziewięć głównych warstw osadniczych, które powstawały przez kilka tysięcy lat. Kolejne miasta budowano na ruinach wcześniejszych, tworząc archeologiczny kopiec.
Najstarsze ślady osadnictwa pochodzą mniej więcej z 3000 roku przed naszą erą. Warstwy od Troi I do Troi VII należą do epoki brązu. Troja VIII i Troja IX to miasta greckie oraz grecko-rzymskie.
Heinrich Schliemann, który w XIX wieku rozpoczął na Hisarliku wielkie wykopaliska, był przekonany, że miastem Priama była Troja II. Mylił się jednak o około tysiąc lat. Znalezione przez niego budowle i przedmioty były znacznie starsze niż okres, z którym zwykle wiąże się ewentualny konflikt trojański.
Najczęściej wskazuje się dziś dwie inne warstwy: Troję VI oraz Troję VIIa. Pierwsza była stosunkowo dużym, zamożnym miastem otoczonym potężnymi murami. Około 1300 roku przed naszą erą została poważnie zniszczona, prawdopodobnie przez trzęsienie ziemi.
Mieszkańcy odbudowali osadę, wykorzystując uszkodzone mury i wcześniejsze zabudowania. Powstała w ten sposób Troja VIIa - wyraźnie uboższa i gęściej zabudowana. Ona również została zniszczona, prawdopodobnie około 1180 roku przed naszą erą.
Żadna z tych katastrof nie jest jednak automatycznym dowodem na wojnę opisaną przez Homera.
Schliemann: odkrywca, który zniszczył część Troi
W popularnej wersji historii Heinrich Schliemann był bogatym kupcem, który uwierzył Homerowi, przyjechał do Turcji z "Iliadą" w ręku i odnalazł legendarne miasto. Rzeczywistość była bardziej skomplikowana.
Wskazanie wzgórza Hisarlik Schliemann zawdzięczał w dużej mierze Frankowi Calvertowi, dyplomacie i badaczowi zainteresowanemu pozostałościami Troi. Schliemann dysponował jednak pieniędzmi, determinacją i talentem do przyciągania uwagi opinii publicznej.
Nie miał natomiast odpowiedniego przygotowania archeologicznego. Zamiast ostrożnie odsłaniać kolejne warstwy stanowiska, przekopał przez wzgórze wielki rów. Chciał jak najszybciej dotrzeć do miasta Priama i znaleźć spektakularne skarby. W rezultacie bezpowrotnie zniszczył część młodszych pozostałości.
Odkryty przez niego zbiór złotych ozdób, naczyń i innych przedmiotów został nazwany "skarbem Priama". Artefakty pochodziły jednak z okresu znacznie wcześniejszego niż domniemana wojna trojańska. Do dziś nie wiadomo nawet, czy wszystkie zostały znalezione w jednej warstwie. Schliemann nie pozostawił dokumentacji, która pozwalałaby dokładnie odtworzyć okoliczności odkrycia.
Jego działalność przyniosła więc ogromne straty, ale miała też drugi skutek. Troja stała się jednym z najsłynniejszych stanowisk archeologicznych świata, a poszukiwanie miast znanych z opowieści Homera zaczęło fascynować zarówno naukowców, jak i opinię publiczną.
Schliemann nie udowodnił prawdziwości mitu. Pokazał jednak, że opowieści Greków były zakorzenione w rzeczywistej geografii i mogły przechowywać wspomnienie świata, który istniał przed upadkiem cywilizacji mykeńskiej.
Wojna czy wielki kryzys epoki brązu?
Zniszczenie Troi VIIa przypadło na okres ogromnych przemian we wschodniej części Morza Śródziemnego. Około 1200 roku przed naszą erą upadały pałace mykeńskie, przestało istnieć państwo Hetytów, a część miast Syrii i Lewantu została zniszczona lub opuszczona.
Dawniej popularna była koncepcja, zgodnie z którą za katastrofę odpowiadały przede wszystkim tajemnicze ludy morza. Egipskie inskrypcje przedstawiają grupy wojowników przemieszczających się wraz z rodzinami i dobytkiem. Mogły to być zarówno wyprawy zbrojne, jak i większe migracje.
Współcześni badacze coraz częściej unikają jednak wskazywania jednej przyczyny. Nie ma przekonujących dowodów, że ludy morza zniszczyły wszystkie przypisywane im miasta, doprowadziły do upadku państwa Hetytów albo zdobyły Troję.
Znaczenie mogły mieć trzęsienia ziemi, kilkuletnie susze, problemy z produkcją żywności, osłabienie władzy centralnej, załamanie szlaków handlowych oraz ruchy ludności. Poszczególne kryzysy wzajemnie się wzmacniały, uruchamiając efekt domina.
Istnieje też poważna trudność chronologiczna. Mit mówi, że Grecy najpierw wyruszyli pod Troję, a dopiero później doszło do upadku ich własnego świata. Dane archeologiczne mogą wskazywać, że część pałaców mykeńskich przestała funkcjonować wcześniej niż Troja VIIa.
Ewentualni napastnicy nie musieli więc być regularną armią wysłaną przez potężnych królów mykeńskich. Mogli należeć do grup wojowników, piratów lub migrantów przemieszczających się po załamaniu wcześniejszego porządku. Archeologia nie daje jednak podstaw do jednoznacznego rozstrzygnięcia tej kwestii.
Ile epoki brązu przetrwało u Homera?
"Iliada" i "Odyseja" powstały kilkaset lat po wydarzeniach, z którymi próbuje się łączyć wojnę trojańską. Przez ten czas opowieści przekazywano ustnie, zmieniając szczegóły i dostosowując je do oczekiwań kolejnych odbiorców.
W poematach można odnaleźć elementy prawdopodobnie pochodzące z epoki brązu. Przykładem jest hełm wykonany z kłów dzika, znany z odkryć archeologicznych świata mykeńskiego. W czasach Homera był już przedmiotem archaicznym i wyjątkowym.
Nie oznacza to jednak, że opis wojny stanowi wierną relację z XIII lub XII wieku przed naszą erą. Większość przedstawionego uzbrojenia i sposobów walki odpowiada raczej realiom epoki Homera. Poeta mógł pamiętać, że dawni bohaterowie używali rydwanów, ale niekoniecznie wiedział, jak rzeczywiście wykorzystywano je w bitwach.
W "Iliadzie" rydwany często służą przede wszystkim do dowożenia herosów na pole walki. Tymczasem na Bliskim Wschodzie funkcjonowały całe formacje rydwanów przeznaczone do prowadzenia walki. Homer nie tworzył instrukcji wojskowej. Budował świat heroiczny, który miał być jednocześnie dawny, zrozumiały i atrakcyjny dla jego publiczności.
Czy koń trojański był machiną oblężniczą?
Najsłynniejszym elementem mitu pozostaje drewniany koń. Według najbardziej znanej wersji Grecy ukryli w jego wnętrzu wojowników, a pozostała część armii upozorowała odwrót. Trojanie wprowadzili konstrukcję za mury, umożliwiając przeciwnikom otwarcie bram miasta.
Tradycja antyczna nie była jednak jednolita. Pomysłodawcą i budowniczym konia nie zawsze był Odyseusz. W niektórych wersjach ważniejszą rolę odgrywali Epejos oraz Atena.
Już starożytni autorzy próbowali również racjonalizować opowieść. Koń mógł być machiną oblężniczą albo symbolem katastrofy, która doprowadziła do uszkodzenia murów. Zwracano uwagę na związek Posejdona zarówno z końmi, jak i z trzęsieniami ziemi. W takiej interpretacji „koń” mógł oznaczać wstrząs sejsmiczny, który osłabił obronę miasta i umożliwił jego zdobycie.
Nie da się jednak udowodnić żadnej z tych hipotez. Możliwe, że wcześniejsze wspomnienie o katastrofie, machinie lub podstępie zostało z czasem przekształcone w znacznie bardziej widowiskową historię o wojownikach ukrytych w drewnianej konstrukcji.
Dlaczego kibicujemy Trojanom?
Opowieść o wojnie trojańskiej miała przedstawiać zwycięstwo Greków nad mieszkańcami obcego miasta. Mimo to jednym z najbardziej poruszających bohaterów "Iliady" jest nie grecki Achilles, lecz trojański Hektor.
Homer nie przedstawił Trojan jako bezimiennych barbarzyńców. Hektor jest obrońcą miasta, mężem i ojcem świadomym, że może nie wrócić z bitwy. Dzięki temu czytelnik poznaje tragedię obu stron konfliktu.
Ta niejednoznaczność pomogła opowieści przetrwać. Rzymianie uznali za swojego przodka trojańskiego Eneasza, który miał uciec ze zniszczonego miasta. Później również europejscy władcy i całe narody tworzyli legendy łączące ich pochodzenie z Trojanami. Troja stała się częścią polityki, propagandy oraz zbiorowej tożsamości.
Ale mit przetrwał nie tylko dlatego, że wykorzystywali go królowie i cesarze. Opowiada o doświadczeniach, które pozostają zrozumiałe niezależnie od epoki: gniewie, ambicji, utracie bliskich, zdradzie, tęsknocie za domem, odpowiedzialności za rodzinę i cenie wojny.
Troja była prawdziwa. Wojna Homera pozostaje mitem
Archeologia pozwala z całą pewnością powiedzieć, że na wzgórzu Hisarlik istniało miasto wielokrotnie niszczone i odbudowywane. Było ono częścią świata znajdującego się na pograniczu wpływów mykeńskich, anatolijskich i bliskowschodnich.
Możliwe, że Troja została zaatakowana. Możliwe również, że pamięć o jednym lub kilku konfliktach przetrwała przez kolejne stulecia i stała się podstawą greckiej tradycji. Nie ma jednak dowodu na dziesięcioletnie oblężenie, wyprawę zjednoczonych władców greckich ani zdobycie miasta za pomocą drewnianego konia.
Odkrycia archeologiczne nie potwierdziły opowieści Homera w dosłownym znaczeniu. Sprawiły jednak, że nie można jej już traktować wyłącznie jako baśni całkowicie oderwanej od rzeczywistości.
Gdyby nie "Iliada" i "Odyseja", Hisarlik byłby prawdopodobnie jednym z wielu stanowisk archeologicznych w Turcji. Gdyby natomiast nie odnaleziono materialnych pozostałości Troi, mit nie oddziaływałby dziś z taką siłą. To właśnie spotkanie miejsca i opowieści sprawiło, że wojna trojańska nadal pozostaje jednym z najważniejszych tematów europejskiej kultury.
| red: sk