Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Sprawa wysypiska w Karczach koło Sokółki znowu w sądzie
Prokurator nie zgadza się z uniewinnieniem byłego burmistrza Sokółki oskarżonego w sprawie dotyczącej budowy zakładu zagospodarowania odpadów w Karczach. Spółka, która miała wybudować zakład kilkanaście lat temu, nie wywiązała się z umowy, ale nie wyegzekwowano od niej roszczeń finansowych.
Chodzi o kary umowne w wysokości 1,5 mln zł lub weksel opiewający na 3 mln zł. Drugi zarzut dotyczy tego, że ówczesny burmistrz nie wypowiedział spółce umowy dzierżawy gruntu, na czym gmina miała stracić prawie pół miliona zł.
Sąd pierwszej instancji Stanisława M. uniewinnił, prokurator żąda uchylenia tego wyroku. We wtorek (8.09) przed białostockim sądem zakończył się proces apelacyjny.
Reprezentująca oskarżyciela posiłkowego, czyli gminę Sokółka, mecenas Agnieszka Dowgier, zwracała uwagę, że gmina nie dostała należnych jej pieniędzy, bo nikt nic w tej sprawie wówczas nie zrobił.
Ten weksel, który był na 3 miliony wystawiony, to są niebagatelne kwoty, przeleżał w sejfie w urzędzie do emerytury skarbniczki. Nikt tego weksla przez kilka lat nawet nie dotknął w urzędzie. Pani skarbnik powiedziała, że wyjęła weksel w momencie, kiedy szła na emeryturę, bo przypomniała sobie, że leży w kasie pancernej. To potwierdza, że w ogóle się tą sprawą nie zajmowano, odsuwano ją na bok - mówiła mec. Dowgier.
Obrona odpowiada, że ten weksel nie miał pokrycia w majątku firmy, bo spółka była niewypłacalna.
Żeby dochodzić roszczeń na drodze cywilnoprawnej, trzeba zapłacić bardzo wysoki wpis sądowy. Od kwoty 3 mln zł jest to 150 tys. zł. Może pan burmistrz gdyby dochodził tych roszczeń z pełną świadomością, że firmy są niewypłacalne, może wtedy miałby zarzut niegospodarności - mówiła reprezentująca oskarżonego Grażyna Wyszkowska.
Prokurator Małgorzata Podleś podkreślała jednak, że ustawa o finansowaniu gmin nie pozostawia tutaj prawa wyboru - trzeba egzekwować należności, nawet wtedy, kiedy dłużnikowi brakuje środków.
Sam oskarżony podkreślał, że wszystkie decyzje konsultował ze współpracownikami.
Podejmowaliśmy takie decyzje - na ten moment najbardziej odpowiednie do sytuacji, bo dzisiaj oceniać po fakcie jest łatwo. Na pewno ja sam czuję, że pewne rzeczy można było zrobić inaczej. Natomiast czy one byłyby skuteczne? Wątpię - mówił oskarżony i prosił o utrzymanie wyroku uniewinniającego.
Swoją decyzję Sąd Okręgowy ogłosi za dwa tygodnie.
| red: tk