Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - Mieszkańcy mówią "nie" biometanowni pod Krynkami
Mieszkańcy Ostrowa Południowego w gminie Krynki sprzeciwiają się planowanej budowie biometanowni. Instalacja miałaby powstać około 700 metrów od najbliższych zabudowań, w pobliżu cennych przyrodniczo terenów i kilka kilometrów od granicy z Białorusią. Mieszkańcy podkreślają, że nie są przeciwni tego typu inwestycjom, ale nie zgadzają się na proponowaną lokalizację.
Planowana inwestycja od miesięcy budzi niepokój lokalnej społeczności. Jednym z jej przeciwników jest dziennikarz od lat związany z Ostrowem Południowym Jerzy Chmielewski. W jego ocenie byłby to "zamach na spokój ludzi, naturę i dziedzictwo historyczne".
Jak podkreśla, mieszkańcy nie odrzucają samej idei produkcji biometanu.
Zarówno ja, jak i pozostali mieszkańcy mojej wsi i okolic, nie jesteśmy przeciwko inwestycji, tylko nie zgadzamy się na jej lokalizację - przekonuje Jerzy Chmielewski.
Mieszkańcy wskazują m.in. na możliwość zwiększenia ruchu ciężarówek na terenach, na których występują żubry, obawy związane z magazynowaniem gazu oraz możliwy wpływ inwestycji na walory turystyczne okolicy.
W biometanowni będą ogromne zbiorniki z gazem. My jako mieszkańcy mamy ogromną obawę, co się z nami stanie, jeżeli dojdzie do eksplozji. To będzie moloch w środowisku wiejskim, polnym, leśnym - mówi jeden z mieszkańców Ostrowa Południowego.
Obawy potęguje bliskość granicy
Sołtys Ostrowa Południowego Monika Rudnik zwraca uwagę również na specyficzne położenie miejscowości, niedaleko granicy polsko-białoruskiej.
Średnio raz w tygodniu tutaj mamy drony. Obawiamy się, że jeżeli coś takiego zostanie postawione, to w końcu coś się stanie - mówi Monika Rudnik.
Mieszkańcy podkreślają, że od kilku lat żyją w poczuciu napięcia związanym z sytuacją na granicy i trwającymi działaniami hybrydowymi.
Burmistrz Krynek: decyzji jeszcze nie ma
Burmistrz Krynek Jolanta Gudalewska nie podjęła dotąd decyzji w sprawie inwestycji. Trwa procedura związana z wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.
Obecnie zakończyliśmy etap udziału społeczeństwa. Po przeanalizowaniu wszystkich wniosków, petycji i uwag zajmiemy stanowisko. Być może będziemy oczekiwali dodatkowych wyjaśnień od inwestora - mówi burmistrz Krynek Jolanta Gudalewska.
Mieszkańcy krytycznie oceniają również dotychczasową komunikację z przedstawicielami przedsięwzięcia.
Nie podoba się nam to, jak się z nami rozmawia, jak się nas wprowadza w błąd. Chcemy konkretnych informacji. Zamiast konkretów dostajemy informacje sprzeczne lub, naszym zdaniem, nieprawdziwe - mówi sołtys Monika Rudnik.
Kto chce wybudować biometanownię?
O wydanie decyzji umożliwiającej dalsze procedowanie inwestycji stara się spółka Zakład Wytwarzania Biometanu Krynki sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku. Spółkę założyła firma Green-En, która przygotowuje podobne projekty również w innych częściach Polski.
Jerzy Chmielewski zwraca uwagę na sytuację finansową spółki występującej z wnioskiem.
Mnie zaniepokoił sam wnioskodawca, bo to jeszcze nie jest inwestor. Ta spółka jest mało wiarygodna, bo na ten moment ma bardzo małe pieniądze. Notuje co roku straty, a to jest inwestycja, której koszt wyniesie ponad 110 milionów złotych - mówi.
Przedstawiciel firmy: argumenty powtarzają się przy każdej inwestycji
Polskie Radio Białystok skontaktowało się z Tomaszem Gutowskim z firmy Green-En, który reprezentuje projekt planowanej biometanowni.
Ja się dziwię, że zawsze są te same argumenty przeciwko: że będzie smród, wybuchy, szczury, ciężarówki wszystko rozjeżdżą i tak dalej. I to zawsze z reguły ta jedna wieś, bo inni nie. Nazywamy tych ludzi daczystami. To jest ktoś, kto tylko mieszka. Wiadomo, jak gdzieś się mieszka, to chce się tylko i wyłącznie spokój – mówi Tomasz Gutowski.
Jego zdaniem, biometanownia nie powinna stanowić zagrożenia dla mieszkańców.
Zabezpieczenia przeciwpożarowe tam są i są uznane. Nie wiem nawet, co by się mogło wydarzyć, gdyby dron w to uderzył, ale tam jest niewielka ilość metanu pod tymi kopułami. Tego jednak nie analizowałem, nie mam pojęcia - mówi przedstawiciel firmy.
Firma nie ma jeszcze finansowania inwestycji
Green-En nie wybudowała dotychczas żadnej biometanowni, choć prowadzi procedury związane z podobnymi inwestycjami także w innych miejscowościach.
Tomasz Gutowski przyznaje, że na obecnym etapie projekt nie ma jeszcze zapewnionego konkretnego finansowania, a firma koncentruje się na uzyskaniu niezbędnych decyzji administracyjnych.
Nie ma kogoś, kto by to podpisał, bo inwestor powiedział prosto: „Dajcie decyzję środowiskową, no to ja się pojawię”. Inwestorów mamy na liście z 20 - mówi Tomasz Gutowski.
Mieszkańców takie wyjaśnienia nie przekonują.
Nie chcemy tutaj terenów przemysłowych. Chcemy po prostu spokojnie żyć - mówi sołtys Monika Rudnik.
Starosta również ma wątpliwości
Z przedstawicielem firmy ubiegającej się o możliwość realizacji inwestycji spotkał się także starosta sokólski Piotr Rećko. Samorządowiec ma wątpliwości dotyczące lokalizacji planowanej biometanowni.
Od decyzji podejmowanych w toku postępowań administracyjnych przez gminę Krynki i później przez właściwe organy, w tym Starostwo Powiatowe w Sokółce, będzie zależało, czy inwestycja będzie mogła zostać zrealizowana.
źródło: Paweł Czaban | red: zh