Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości - W Podlaskiem nie ma ognisk wścieklizny, ale zagrożenie istnieje. "Nie dotykajmy dzikich zwierząt"
W Białymstoku i województwie podlaskim nie ma ognisk wścieklizny. Służby weterynaryjne przypominają jednak o zagrożeniu, ponieważ przypadki tej groźnej choroby odnotowano w sąsiednich województwach.
Z danych wynika, że w latach 2024-2026 w czterech województwach odnotowano 67 przypadków wścieklizny, w tym u zwierząt domowych, czyli psów i kotów.
Prowadzimy nieustanny monitoring obecności wirusa w środowisku, więc pobieramy próbki zarówno od lisów, jak i od znalezionych padłych zwierząt. Rezerwuarem wirusa wścieklizny w Europie i w Polsce są zwierzęta dzikie. On wędruje z dzikimi zwierzętami, ale głównym, podstawowym rezerwuarem jest lis rudy. I to u lisa rudego ten wirus się zadomowił i wraz z nim się przemieszcza - mówi zastępca podlaskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii Katarzyna Arłukowicz-Strankowska.
W województwie podlaskim dwa razy w roku prowadzona jest akcja szczepienia lisów przeciwko wściekliźnie, co jest jednym z elementów zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa. Ważne jest jednak to, jak sami zachowujemy się w kontakcie z dzikimi zwierzętami.
Powinniśmy przede wszystkim unikać kontaktów z dzikimi zwierzętami. Nie powinniśmy do tych zwierząt podchodzić, dotykać ich, starać się głaskać, przywoływać ich do siebie, wabić, dokarmiać. Zwierzęta dzikie powinny zostać dzikie i nie powinniśmy wchodzić im w drogę - dodaje Katarzyna Arłukowicz-Strankowska.
Służby weterynaryjne uspokajają, że aktualnie zagrożenia w województwie podlaskim nie ma, ale jednocześnie przypominają o profilaktyce. Szczepienie zwierząt domowych i unikanie kontaktu z dzikimi, podejrzanie zachowującymi się zwierzętami to podstawowe zasady bezpieczeństwa.
Ostatni potwierdzony przypadek wścieklizny w województwie podlaskim stwierdzono w kwietniu tego roku u jenota przy ul. Kuronia w Białymstoku. Było to pojedyncze ognisko, pierwsze od 10 lat.
| red: wsz
Nie ma wścieklizny - wszystkie restrykcje zostaną zniesione. To decyzja Powiatowego Lekarza Weterynarii w Białymstoku. A chodzi o znalezienie pod koniec kwietnia jenota ze wścieklizną przy ul. Kuronia na skraju osiedla Dojlidy.
Lisia rodzina, która przez ostatnie miesiące przebywała przy ul. Kościelnej w Białymstoku, opuściła to miejsce. Tak wynika z odpowiedzi miejskich służb na interwencję radnego Henryka Dębowskiego.
W czwartek (18.06) rusza dodatkowa akcja szczepień lisów przeciwko wściekliźnie na terenie województwa podlaskiego. Potrwa ona do soboty (20.06).
W Podlaskiem rozpoczyna się szczepienie lisów przeciwko wściekliźnie. To dodatkowa akcja w związku ze stwierdzeniem ognisk tej choroby w Białymstoku.
- Zwierzęta dzikie były, są i będą, będą one mieszkały w okolicy siedzib ludzkich. My często jesteśmy sami winni temu, ponieważ je wabimy. Zwierzęta przychodzą do miast dlatego, że mają tu bogatą bazę pokarmową. Celowo dokarmiając dzikie zwierzęta, robimy im wielką krzywdę, więc apel do państwa: proszę ich nie dokarmiać - mówiła w Polskim Radiu Białystok Katarzyna Arłukowicz-Strankowska.
Właściciele muszą trzymać psy na smyczy lub na ogrodzonym terenie, a koty pozostawiać w domu. Jest już rozporządzenie Powiatowego Lekarza Weterynarii w Białymstoku dotyczące zwalczania wścieklizny. Dokument określa, gdzie i jakie obowiązują ograniczenia właścicieli zwierząt.
W Białymstoku stwierdzono przypadek wścieklizny. 30 kwietnia jeden z mieszkańców znalazł chorego jenota przy ul. Kuronia. Na ten moment jest to pojedyncze ognisko, a - jak wskazują specjaliści - od 10 lat nie odnotowywano przypadków wścieklizny na terenie województwa podlaskiego.