Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości Łomża | WIADOMOŚCI ŁOMŻA: Ludzie z Kazańskiej: zabierajcie swoje samochody spod naszych bloków
Na naszych miejscach parkingowych samochody zostawiają pacjenci i pracownicy szpitala - mówią mieszkańcy m.in. ul. Kazańskiej w Łomży. Skarżą się na to od kilku tygodni, czyli od czasu kiedy dyrektor szpitala wprowadził nowy system opłat za parking pod placówką. Muszą za niego płacić także pracownicy, co według mieszkańców spowodowało, że zaczęli parkować pod ich blokami.
Mieszkańcy okolic szpitala spotkali się w tej sprawie z władzami Łomży, żeby spróbować znaleźć rozwiązanie problemu.
Z pewnością przy piątce, przy dziewiątce, a momentami też i Kazańska 3 jest oblegana przez przyjeżdżających do szpitala. Także Kazańska 12, Kazańska 2, Kazańska 4, także jest ogólnie bardzo duży problem. Kiedy przyjeżdżam z pracy muszę krążyć po kilka razy. Wcześniej tak nie było. To się nasiliło teraz - mówił jeden z mieszkańców.
Spotkanie prowadził zastępca prezydenta Łomży Piotr Serdyński.
Przyszliśmy z konkretnymi propozycjami. Chcieliśmy poznać opinię mieszkańców. Szkoda, że nie było dyrektora szpitala, który mógłby odnieść się do tych kwestii, które poruszyli mieszkańcy, czyli problemu związanego z opłatami, które muszą ponosić pracownicy szpitala, a wskutek czego zostawiają swoje samochody na parkingach, które powinny służyć mieszkańcom okolicznych bloków - mówił Piotr Serdyński.
Paulina Gałązka, Naczelnik Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami Urzędu Miasta w Łomży przypomniała mieszkańcom, że parkingi są pod ich blokami, ale zgodnie z prawem są dostępne dla wszystkich. Można to zmienić jedynie wynajmując teren wspólnotom mieszkaniowym. Ale musiałoby się to wiązać z opłatami za wynajem gruntu.
Dyrektor MPGKiM w Łomży Marek Olbryś przypomniał też, że trzeba wydać pieniądze na stworzenie odpowiedniej infrastruktury takiej jak szlabany, a potem ją utrzymywać. Do najemcy terenu należałoby też zimowe utrzymanie terenu. Dlatego sugerował, żeby znaleźć inne rozwiązanie.
Zaproponował je jeden z mieszkańców, który stwierdził, że problem może rozwiązać postawienie ogrodzenia między parkingami a terenem szpitala.
Mieszkam w dziewiątce i widzę jak to wygląda. Tu przyjeżdżają ludzie, stawiają samochody i sobie idą przez trawnik i przez SOR przechodzą i idą do szpitala. Postawienie ogrodzenia wymusiłoby konieczność przejścia kilkuset metrów, co zniechęciłoby wiele osób - mówił.
Pomysł zaakceptowali inni mieszkańcy, a urzędnicy poprosili o wysłanie tej propozycji do urzędu. Wstępnie zadeklarowali gotowość postawienia takiego ogrodzenia.
Padła też propozycja rozmów z dyrektorem szpitala, żeby pracownicy mogli parkować pod placówką bezpłatnie. Bo zdaniem mieszkańców wielu pracowników nie chce wydawać na parkowanie 300 zł rocznie i dlatego parkują pod ich blokami.
Szpital podczas spotkania reprezentował zastępca dyrektora do spraw eksploatacyjno-technicznych Andrzej Modzelewski. Ale - jak powiedział - nie jest upoważniony do zabierania głosu.
Dziennikarz Polskiego Radia Białystok rozmawiał dzisiaj z dyrektorem szpitala Dariuszem Domasiewiczem. Ten stwierdził, że jego zastępca nie zabierał głosu, bo sprawa nie dotyczy szpitala, ponieważ teren parkingów przy ul, Kazańskiej nie należy do placówki. Stwierdził też, że sprawa jest sztucznie nagłaśniana przez jego konkurentów politycznych, którzy - jak stwierdził - nie trzymają ciśnienia. W sprawie parkingu nie ma sobie niczego do zarzucenia. Uważa, że mówienie, że to pracownicy szpitala parkują pod blokami nie jest prawdą. Poza tym te parkingi są dostępne dla wszystkich, a pomysł postawienia ogrodzenia uważa za nierealny.
| red: tk