Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości Łomża | WIADOMOŚCI ŁOMŻA: Brak oznakowania i ryzyko wypadku. Sprawa bulwarów w Łomży
Plac budowy bulwarów łomżyńskich nie jest odpowiednio zabezpieczony. Tak uważa część mieszkańców miasta. A jeden z nich przekonał się o tym, kiedy kilka dni temu jego samochód prawie spadł z wysokiego nasypu.
Niebezpieczny fragment jest obok ścieżki rowerowej przy ulicy Sikorskiego, po lewej stronie, za skrzyżowaniem z ulicą Rybaki. Kiedyś był tam wjazd w niewielką polną uliczkę. Na środku jezdni jest przerywana linia, a krawężnik jest obniżony. Kiedy jeden z kierowców zjechał w tym miejscu z drogi, nie było tam nawet taśmy. Jak powiedział dziennikarzowi Polskiego Radia Białystok, nic nie wskazywało na to, że nie ma tam drogi, a jest wysoki uskok.
Zatrzymałem się na chwilę na chodniku, a że zajmowałem niemal cały chodnik, a z daleka było widać idących ludzi, więc żeby im nie tarasować drogi chciałem wjechać w uliczkę, w którą wjeżdżałem wielokrotnie. Było ciemno, koło straciło oparcie i czułem, jak samochód się zsuwa. Na szczęście zatrzymał się i zawiesił. Wjazd zniknął. Nie było żadnego zabezpieczenia, żadnego śladu, czegokolwiek, że nie ma tam gruntu. A tam jest uskok. Ponadmetrowy pewnie już w tej chwili - mówi kierowca.
Łukasz Czech z Urzędu Miasta w Łomży powiedział, że za zabezpieczenie placu budowy odpowiada firma, która wygrała przetarg.
Inwestor, czyli w tym przypadku miasto Łomża, przekazuje plac budowy wykonawcy. I od tego momentu to wykonawca odpowiada za to wszystko, co dzieje się na terenie tego placu budowy. On powinien zadbać o to, żeby był odpowiednio zabezpieczony i oznakowany tak, aby postronne osoby nie mogły się na niego dostać, żeby nie wydarzyło się tam żadne niebezpieczne zdarzenie - mówi Łukasz Czech.
Zapewnił też, że urzędnicy skontaktują się z firmą i sprawdzą poziom zabezpieczeń.
Inspektorzy nadzorujący tę inwestycję sprawdzą czy, w ich ocenie, odpowiednio zabezpieczony jest plac budowy. Oczywiście, jeżeli stwierdzą, że gdzieś coś należy poprawić, to zwrócą uwagę wykonawcy - dodaje Czech.
Po tym, kiedy dziennikarz Polskiego Radia Białystok zadał urzędnikom pytanie o zabezpieczenie zjazdu, pojawiły się tam cienkie białoczerwone taśmy. Ale są one praktycznie niewidoczne.
Nasz dziennikarz próbował skontaktować się z firmą, która buduje bulwary nad Narwią. Ale mimo kilku prób i kontaktowaniu się z kilkoma oddziałami, nie udało mu się porozmawiać z osobą, która odpowiada za te prace.
| red: gl