Radio Białystok | Wiadomości | Wiadomości Studio Suwałki | Wiadomości Studia Suwałki: Kolejne "nie" dla tuczarni świń we wsi Pomorze
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku po raz drugi zablokowała budowę tuczarni we wsi Pomorze w gminie Giby. Urzędnicy uznali, że inwestycja na prawie dwa tysiące świń może zagrażać przyrodzie i zdrowiu mieszkańców.
To już druga negatywna opinia Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku w sprawie budowy tuczarni w gminie Giby. Dyrektor RDOŚ Adam Juchnik podkreśla, że mimo uzupełnienia i pogłębienia raportu oddziaływania na środowisko, inwestor nie rozwiał najważniejszych wątpliwości.
Zdaniem RDOŚ istnieje ryzyko dla rzeki Marychy, pobliskich terenów Natura 2000 oraz rezerwatu przyrody „Pomorze”. Urzędnicy zwracają też uwagę na niepewność dotyczącą ścieków, odpadów i gnojowicy z tuczarni. Nie wiadomo, czy inwestycja będzie bezpieczna dla przyrody i zdrowia mieszkańców.
Negatywna opinia oznacza, że wójt gminy Giby będzie musiał ją uwzględnić i odmówić pozwolenia na realizację przedsięwzięcia. To jednak nie kończy całej sprawy. Po wydaniu rozstrzygnięcia inwestor będzie miał 14 dni na odwołanie. Jeśli organ utrzyma swoją decyzję, postępowanie się zakończy. W przeciwnym wypadku sprawa może wrócić do ponownego rozpatrzenia.
Budowie tuczarni od początku sprzeciwiają się mieszkańcy wsi Pomorze oraz podlascy radni. Sprawa trwa już około półtora roku, a inwestorem jest jeden z lokalnych rolników.
| red: tk
Dobre wiadomości dla mieszkańców gminy Giby. Na początku roku w nowo rozbudowanej siedzibie Ośrodka Zdrowia zacznie działać przychodnia medyczna. Wójt Robert Bagiński oraz dyrektor szpitala w Sejnach Waldemar Kwaterski podpisali niedawno porozumienie w tej sprawie.
Pod znakiem zapytania pozostaje budowa ogromnej chlewni w gminie Giby. Chodzi o tuczarnię na niemal 2 tysiące świń, która miałaby powstać we wsi Pomorze.
W sobotę (12.07) w Gibach odbędą się obchody 80-lecia Obławy Augustowskiej. To największa sowiecka zbrodnia na Polakach po II wojnie światowej. Zginęło wtedy blisko 600 osób, a do dziś nie wiadomo, gdzie zostali pochowani.