Radio Białystok | Felieton | Za ostatnie pięć groszy - felieton Adama Dąbrowskiego

Za ostatnie pięć groszy - felieton Adama Dąbrowskiego


Temat rezygnacji w Polsce z monet o najmniejszych nominałach pojawia się co jakiś czas.

fot. Marcin Gliński
fot. Marcin Gliński

Za ostatnie pięć groszy - felieton Adama Dąbrowskiego

Problemy z odsłuchem?

Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.


Tym razem asumpt do odświeżenia tego pomysłu dały z jednej strony coraz częstsze transakcje bezgotówkowe, do których namawiają (oczywiście z powodu epidemii) nawet małe sklepy, z drugiej – podobna decyzja kolejnych krajów ze strefy euro.

Proces ten zaczęła kilka lat temu Finlandia. Co prawda nadal uznawała jedno- i dwueurocentówki wybijane w innych krajach, ale przestała produkować własne. Niebawem w ich ślady nieśmiało zaczęły podążać inne państwa ze strefy euro, a na początku tego roku tematem zajęła się nawet Komisja Europejska rozważając czy nie warto by zrobić z tego reguły.

Powód w tamtym przypadku, podobnie jak u nas jest ten sam – koszty produkcji każdej z takich monet przewyższają jej wartość nominalną. Czasem kilkukrotnie. Wracając więc na nasze podwórko – już w 2013 roku obliczono, że same surowce do wybicia monety jednogroszowej warte są ponad trzy razy więcej. Doliczając koszty wybicia, transportu i inne mogło się okazać, że jeden grosz kosztuje nas nawet… pięć groszy.

Ponieważ wieść o tej różnicy cen szybko się rozeszła wśród tak zwanych ludzi przedsiębiorczych, pojawiać się zaczęły całe firmy, które oferowały skup monet powyżej wartości nominalnej. Ale tylko tych wybitych przed 2014 rokiem, bo Narodowy Bank Polski zepsuł im biznes wymieniając surowce z mosiądzu manganowego na stal zaledwie powlekaną mosiądzem. Ale nawet produkcja takich krążków płatniczych jest nieopłacalna, skoro – biorąc pod uwagę wagę monet – z trzech jednogroszówek można by stworzyć dwie monety pięciogroszowe, czyli w ten prosty sposób kawałkowi stali nadać od razu wartość trzy razy większą.

Ponoć pomysł, żeby zrezygnować z wypychania portfela jedno- i dwugroszówkami popiera znakomita większość pytanych rodaków, podczas gdy obrońcą malutkich krążków złotego koloru jest zaledwie co dziesiąty. Tak więc jest naprawdę duża szansa, żeby grosz (chociażby ten wdowi czy ostatni) został już tylko w przysłowiach i powiedzeniach. Podobnie jak tynf, który ma ponoć wartość dobrego żartu, czy szeląg, który wartość ma żadną. Zwłaszcza ten złamany.

Natomiast gdyby to ode mnie w jakimś stopniu zależało, zrezygnowałbym nawet z tych "piątek”. W końcu funkcjonujemy w systemie dziesiętnym, a nie piątkowym. Natomiast ze swoich dziecinnych lat pamiętam jeszcze, że wówczas najmniejszym używanym nominałem było 10 groszy i daliśmy sobie z tym radę. Kolejny argument to fakt, że byłaby to już jedyna stalowa moneta powlekana miedzią, więc rezygnacja także z niej na pewno znacznie obniżyłaby koszty produkcji bilonu.

A jeśli kogoś nawet to nie przekonuje, to może skusi go perspektywa, że przy sklepowej kasie zamiast tekstu: "a może być bez pięciu grosików?” usłyszy: "a może być bez dyszki?”.

| red: mag

Przeczytaj, zanim skomentujesz


Studio Radia Bialystok

studio

+48 85 744 22 22
studio@radio.bialystok.pl

ZNAJDŹ NAS





"Lalka" Bolesław Prus

Niebieski Mikrofon Polskiego Radia Białystok

REKLAMA
Nissan

"Koniec świata" Andrzej Fiedoruk














źródło: www.radio.bialystok.pl​


Białystok FM 99,4 Łomża FM 87,9 Suwałki FM 98,6 Siemiatycze FM 104,1 Białowieża FM 89,4 178,352 MHz (k.5C) DAB+

Copyright © Polskie Radio Białystok