Radio Białystok | Felieton | "Mocne, męskie słowa" czy mowa nienawiści na boisku? - felieton Jerzego Kułakowskiego

"Mocne, męskie słowa" czy mowa nienawiści na boisku? - felieton Jerzego Kułakowskiego

autor: Jerzy Kułakowski

18.02.2019, 10:06, akt. 12:16

Podobno zawodnik Wisły Płock Dominik Furman obraził kapitana Jagiellonii Białystok Tarasa Romańczuka, nazywając go podobno "banderowcem" i "farbowanym lisem".

Pierwszy wiosenny mecz w Białymstoku - Jagiellonia gra z Wisłą Płock, fot. Robert Bońkowski
Pierwszy wiosenny mecz w Białymstoku - Jagiellonia gra z Wisłą Płock, fot. Robert Bońkowski

"Mocne, męskie słowa" czy mowa nienawiści na boisku? - felieton Jerzego Kułakowskiego

Problemy z odsłuchem?

Częstym problemem przy wyświetlaniu playera jest używanie Adblocka.
Dłuższe dźwięki na niektórych wersjach przeglądarki Chrome są ucinane.


Piłkarze na boisku nie szczędzą sobie ani złośliwości, ani wulgaryzmów. Dowodu na to, czy rzeczywiście doszło do opisywanej przez kapitana Jagi sytuacji - na razie nie ma. 

Sprawę komentuje Jerzy Kułakowski.

Z "farbowanymi lisami" sprawa jest prosta - reprezentantów Polski, którzy nie urodzili się w naszym kraju - tak mniej lub bardziej złośliwie się o nich mówi. Może nie jest to najpiękniejsze, ale też niespecjalnie obraźliwe. 

Natomiast jeśli chodzi o "banderowca", trzeba powiedzieć, że Taras Romańczuk urodził się w Kowlu, ale jego dziadkowie pochodzili z Włodawy, na skutek różnych politycznych zawieruch znaleźli się na Ukrainie i jak wiadomo stosunki polsko-ukraińskie od dawna na tle działalności Stepana Bandery bywają napięte. Dla Ukraińców jest to bohater walki o niepodległość, dla nas w większości, dla nas - mówię jako dla Polaków - przestępca i wręcz ludobójca. 

Mówi się o Wołyniu, w którym akurat Stepan Bandera to chyba miał najmniej do powiedzenia, bo wtedy siedział w obozie koncentracyjnym niemieckim, ale dla człowieka urodzonego na Ukrainie, który jak twierdzi - w przypadku Tarasa jeszcze stracił z rąk tak zwanych "banderowców" członków rodziny, że podobno tam ktoś z dziadków zginął na skutek tych czystek, których dokonywali właśnie przedstawiciele, nazwijmy to umownie "banderowców", na ludności polskiej, rosyjskiej, żydowskiej, także ukraińskiej - dla niego to jest obraźliwe.

Miał odpowiedzieć Taras Romańczuk w tym meczu, że "lepiej żebyś nazwał mnie 'ku...' niż banderowcem".

Taras powiedział "nazwał mnie", wczoraj wieczorem Dominik Furman wydał oświadczenie, w którym napisał w najważniejszym punkcie - "w żadnym momencie nie doszło do zdarzenia opisywanego przez zawodnika Jagiellonii, a także kierownika drużyny pana Arkadiusza Szczęsnego". 


Jestem przekonany, że zanim Dominik Furman, czy osoby, które mu dyktowały to oświadczenie, wystosowały takowe - one przejrzały dokładnie mecz, zapis wideo, bo czasami da się do ruchu ust wyczytać, co człowiek mówi, są specjaliści którzy to potrafią. I jestem przekonany, że jeżeli to powiedział, a wydaje mi się, że mógł powiedzieć - nie twierdzę, że powiedział, ale mógł powiedzieć - to dokładnie wiedział, kiedy to zrobił i w tym momencie przewinął sobie film, prawdopodobnie była to 60 minuta meczu, kiedy Taras Romańczuk dość ostro potraktował Dominika Furmana - sfaulował go, dostał żółtą kartkę i wtedy prawdopodobnie padły słowa - jeżeli padły w ogóle, to wtedy właśnie mogły paść.

Jak pisze Dominik Furman - to jest sport: "emocje, walka o punkty, zajęcie jak najwyższego miejsca w tabeli sprawiają, że zawodnicy w emocjach często kierują do siebie różne słowa, czasem jest niemiło, ale to sport. (…) Prawdą jest także, że piłkarze nie szczędzili sobie złośliwości i kierowali w swoją stronę słowa uznawane za wulgarne.


Mówmy wprost - w czasie meczu piłkarskiego, gdyby tylko policja chciała odtworzyć sobie, zebrać z mikrofonów umieszczonych wokół boiska wszystko, co się dzieje na boisku, to tam mowy nienawiści jest tyle, że myślę w ciągu dwóch-trzech tygodni ligi by nie było, dlatego że wszyscy by zostali aresztowani za mowę nienawiści i skazani też dość wysokimi karami.

To jest niestety specyfika futbolu, tam ludzie naprawdę wyzywają się od najgorszych. 

To co mówiłem - Taras Romańczuk rzekomo powiedział, że wolałby być nazwany "ku...", a nie "banderowcem", ale tak "ku..." tak zwana, to jest tylko małe miki, bo tam są "zboczeńcy", "pedały"... bardzo, bardzo to źle wygląda. 

Wczoraj obejrzałem sobie nawet fragment programu Liga Plus Extra w Canal plus, gdzie też dziennikarze się tą sprawą zajmowali, odtworzyli fragment meczu z 87 minuty, gdzie była taka tak zwana boiskowa zadyma, jedni drugim rzucili się do gardeł, przekrzykiwali się właśnie Furman z Romańczukiem i tak dalej, ale tam akurat absolutnie z ust Furmana można było odczytać "spie… wypie…", natomiast żadnego banderyzmu, żadnego farbowanego lisa

Mamy słowo przeciwko słowu, policja wyjaśnia sprawę, już złożył wyjaśnienia Taras Romańczuk, teraz Tomasz Krupa - rzecznik podlaskiej policji zapowiedział, że będą właśnie śledzić przebieg tego meczu, próbować wyłapać, czy takie słowa były, ustalić świadków. Świadków oczywiście nie będzie.

Myślę, że sprawa ta zakończy się niczym, dlatego że nie będzie po prostu dowodu na to, że Taras został obrażony. Jeżeli nawet był, to Dominikowi Furmanowi nikt tego nie udowodni. 

Ale tu przy tej okazji warto już może tak troszkę mniej poważnie przypomnieć sobie, jak to było z takimi większymi skandalami w historii futbolu i dlaczego na przykład piłkarze zachowywali się jedni tak, a nie inaczej.

To przypomnijmy sobie finał mundialu 2006 roku, gdzie Włosi grali z Francuzami, pamiętamy jeszcze główkę Zidane'a, który strzelił z dyni tak zwanej Marco Materazziego, ten Materazzi biegał za tym Zidanem i ciągle mu powtarzał "spałem seksualnie z twoją rodziną - z matką, z siostrą". Po którymś takim tekście po prostu granica pękła, masa krytyczna nastąpiła i strzelił Zidane Marco Materazziego z głowy.

Był przypadek bardzo "wesoły" w polskiej lidze w 2011 roku - mecz Polonii Warszawa z Lechem Poznań i ni z tego ni z owego Euzebiusz Smolarek odmachuje się i bije w twarz Kolumbijczyka Manuela Arboledę. Dlaczego? Bo ten rzekomo wetknął mu palec z tyłu, niesmaczne prawda? 

Był w historii futbolu taki włoski piłkarz, nomen omen nazywał się on Claudio Gentile, gentile po włosku "miły, uprzejmy", tak jak gentle, po angielsku gentleman, więc Gentile był największym chyba brutalem w historii piłki nożnej na boisku. W 82 roku na mundialu, kiedy Włosi zdobyli mistrzostwo świata w meczu z Argentyną, 23 razy faulował w sposób brutalny Diego Maradonę i nie dostał czerwonej kartki, uwaga. On to potrafił robić w taki sposób, że na przykład później po faulu podawał zawodnikowi rękę, pomagał mu wstawać, a jednocześnie korkami naciskał mu na stopę, żeby ten jeszcze bardziej cierpiał.

I jeszcze na koniec jedna sprawa, bo tutaj mówi się, że gdyby Furmanowi udowodnić to, że powiedział "ty banderowcu", to za to grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, ale nie o to tu chodzi. Są kibice, którzy mówią - zdyskwalifikować bezwzględnie, miesiące kary, żeby nie grał - bzdura. Kara musi przynieść jakiś skutek. Ja pozwoliłem sobie znaleźć kilka ciekawych przypadków w Ameryce, jak sąd podchodził do tego typu głupków, tak naprawdę, którzy coś powiedzieli, zrobili a potem trzeba było ich ukarać.

Otóż na przykład - pewien nastolatek ukradł z seks shopu erotyczne czasopisma i wyrok sędziego brzmiał - 30 dni więzienia lub pozowanie przed tym seks shopem z zasłoniętymi oczami i z napisem "nie widzę zła". Ale ten, który najbardziej oddaje sytuację naszą tutaj, to jest to, kiedy pewien Amerykanin nazwał policjantów świniami - mowa nienawiści, prawda? I sąd orzekł  tak - albo 3 dni w więzieniu, lub 2 godziny na ulicy ze stojąca obok świnią z napisem "To nie jest funkcjonariusz policji".

Gdyby trzeba ukarać Furmana - to ja bym kazał mu wykupić 20 lekcji historii na temat tego, co to był banderyzm, co to był Wołyń, jak banderowcy postępowali ze swoimi przeciwnikami politycznymi.

| red: mak

ZOBACZ TEŻ:


Policja ustala okoliczności incydentu, do którego miało dojść podczas meczu Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock

17.02.2019, 11:25

Podlaska policja ustala okoliczności incydentu, do którego miało dojść podczas meczu Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock.


Romanczuk po meczu: Nie podam już ręki Furmanowi

16.02.2019, 18:49

W piłkarskiej ekstraklasie Jagiellonia Białystok pokonała Wisłę Płock 1:0, po golu Jakuba Wójcickiego w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. W trakcie spotkania i po nim dochodziło do licznych spięć pomiędzy Tarasem Romanczukiem i Dominikiem Furmanem.


Jagiellonia wygrywa z Wisłą Płock - Wójcicki strzela w ostatniej minucie meczu

16.02.2019, 15:20

Jagiellonia Białystok pokonała Wisłę Płock 1:0 (0:0). Bramkę na wagę trzech punktów dla podopiecznych trenera Ireneusza Mamrota zdobył w piątej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy obrońca Jakub Wójcicki.




Studio Radia Bialystok

studio

+48 85 744 22 22
studio@radio.bialystok.pl

ZNAJDŹ NAS





fotolia.com
12.03.2019, 09:20, akt. 09:30

Król M. - felieton Adama Dąbrowskiego









źródło: www.radio.bialystok.pl​


Białystok FM 99,4 Łomża FM 87,9 Suwałki FM 98,6 Siemiatycze FM 104,1 Białowieża FM 89,4 178,352 MHz (k.5C) DAB+

Copyright © Polskie Radio Białystok