Radio Białystok | Gość | dr Anna Grabowska-Siwiec - emerytowana major kontrwywiadu ABW, wykładowca Wydziału Stosunków Międzynarodowych UwB
- Rosja prowadzi wobec Polski "wojnę nerwów", a celem jest wytwarzanie atmosfery chaosu i niepewności w społeczeństwie - mówi dr Anna Grabowska-Siwiec.
Rosja i Białoruś rozpoczynają w piątek (12.09) kolejne strategiczne ćwiczenia wojskowe pod kryptonimem "Zapad-2025". Manewry te odbywają się cyklicznie od lat, ale nalot rosyjskich dronów na Polskę sprawił, że będziemy się im przypatrywać z jeszcze większą uwagą. Czy mamy powody do niepokoju?
O tym w Rozmowie Dnia. Gościem Renaty Redy była dr Anna Grabowska-Siwiec - emerytowana major kontrwywiadu ABW, wykładowca Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.
Rozpoczynają się ćwiczenia wojskowe "Zapad-2025"
Gość Polskiego Radia Białystok, major Grabowska-Siwiec, zauważa, że deklarowana data rozpoczęcia manewrów była formalnością - testowanie systemów bezpieczeństwa Polski zaczęło się wcześniej.
Tak naprawdę oddziaływanie na Polskę, na polskie bezpieczeństwo, testowanie polskich systemów bezpieczeństwa rozpoczęło się znacznie wcześniej, a jednym z tych epizodów był właśnie ten wlot dronów w polską przestrzeń powietrzną - podkreśla dr Anna Grabowska-Siwiec.
"Wojna nerwów"
Zdaniem ekspertki nie należy spodziewać się bezpośredniego ataku wojsk rosyjsko-białoruskich na Polskę. Realne zagrożenie polega na długotrwałej wojnie nerwów oraz szerzeniu dezinformacji.
Nie jest to zagrożenie o charakterze militarnym. Nie spodziewałabym się chęci przekroczenia polskiej granicy przez żołnierzy rosyjskich i białoruskich. Bardziej bym się spodziewała takiej wojny nerwów, która już dosyć długo trwa i której nie do końca chyba sprostaliśmy, bo nie przygotowaliśmy społeczeństwa na tego rodzaju wydarzenia. Powstał pewien chaos informacyjny, bo mimo wysiłków polskich władz i komunikatów w mediach społecznościowych, pojawiły się też fake newsy, pojawia się dezinformacja skąd te drony są - nie było jednoznacznej informacji, że one są rosyjskie czy białoruskie, ale zaczęły się pojawiać informacje, że one mogą być na przykład ukraińskie. Ćwiczenia, mają swoją bardzo długą tradycję, to nie jest nic nowego - mówi emerytowana major kontrwywiadu ABW.
Dezinformacja jako instrument rosyjskiej strategii
Ekspertka wyjaśnia, że bombardowanie dezinformacją w Polsce ma inne cele niż atak na Ukrainę. Rosjanie dążą do osłabienia poparcia dla ukraińskiej sprawy i wywołania chaosu w społeczeństwie polskim.
Podstawowym celem jest osłabienie, a nawet doprowadzenie do negacji wsparcia dla Ukrainy. To jest takie wpływanie na społeczeństwo, żeby ono miało poczucie i zagrożenia, i chaosu, a w związku z tym oczekiwało od swoich władz działań, które temu będą zapobiegały - podkreśliła dr Grabowska-Siwiec.
Jej zdaniem Rosja chce, aby Polacy zaczęli postrzegać pomoc Ukrainie jako obciążenie gospodarcze i zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. W tym celu podsycane są antagonizmy polsko-ukraińskie, np. poprzez narracje o rzekomej szkodliwości ukraińskich produktów rolnych.
Propaganda rosyjskiego MSZ
Major Grabowska-Siwiec wyjaśnia, że wypowiedzi przedstawicieli rosyjskiego MSZ, nawołujących Polskę do otwarcia granicy z Białorusią, mają czysto propagandowy i emocjonalny charakter.
Jest to jeden z wielu instrumentów propagandowych, taka tuba propagandowa rosyjska do mówienia tego, co się Rosjanom podoba, bez żadnych skutków ani w formie prawnej, ani w formie międzynarodowej - mówi gość Polskiego Radia Białystok.
Podkreśla, że nie należy traktować tych komunikatów jako merytorycznych czy faktycznych.
Gra Łukaszenki wokół więźniów politycznych
Ekspertka odniosła się również do gestu Aleksandra Łukaszenki, który tuż przed manewrami Zapad uwolnił 52 więźniów politycznych.
"To działanie czysto propagandowe" - zaznaczyła major. Przypomniała, że wśród uwolnionych znalazła się jedynie trójka Polaków, ale nie ma wśród nich Andrzeja Poczobuta, którego od lat bezskutecznie domaga się Polska. "To pokazuje, że Białoruś traktuje jego osobę jako element rozgrywki politycznej" - dodała.