Radio Białystok | Gość | ppłk Maciej Korowaj [wideo] - były oficer wywiadu wojskowego, wykładowca na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku
Po otwarciu przejść granicznych z Białorusią liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy spadła aż trzykrotnie. - To test dobrej woli Mińska - ocenia podpułkownik Maciej Korowaj, dodając, że najbliższe tygodnie pokażą, czy reżim Łukaszenki rzeczywiście chce deeskalacji, czy tylko zmienia taktykę.
Minął tydzień od otwarcia przejść granicznych z Białorusią w województwie podlaskim. Statystyki Straży Granicznej pokazują, ze od tej pory znacznie zmniejszyła się liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy.
Czy to reakcja Białorusi na pozytywny gest ze strony Polski? Jak otwarcie granicy może wpłynąć na odwiedzających podlaskie Białorusinów i jak powinniśmy reagować wobec nasilających się aktów rosyjskiej dywersji?
Z byłym oficerem wywiadu wojskowego i wykładowcą na Wydziale Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku ppłk. Maciejem Korowajem rozmawia Ryszard Minko.
Otwarcie granicy jako "sprawdzam"
Tydzień po przywróceniu ruchu na przejściach w Kuźnicy i Bobrownikach statystyki Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej pokazują prawie 8 tys. wjazdów do Polski i blisko 9 tys. wyjazdów - wszystko w legalnym ruchu granicznym.
Ppłk Korowaj podkreślał, że decyzja Warszawy będzie "dobrze odbierana przez stronę białoruską", ale jednocześnie wymaga umiejętnej gry z Mińskiem i pamiętania o roli Białorusi jako "przymusowego sojusznika" Rosji. Jego zdaniem każdy ruch, który nadszarpnie ten sojusz, jest pożądany, o ile towarzyszą mu jasne oczekiwania - by Białoruś nie uczestniczyła w presji i agresji wobec Polski.
W pierwszym tygodniu po otwarciu granicy zanotowano spadek prób nielegalnego przekroczenia: ze 120 (1-10 listopada) i 110 (10-16 listopada) do 40 (17-23 listopada). Ppłk Korowaj uznaje to za wczesny probierz postawy Mińska: czy utrzyma presję, czy ją drastycznie zmniejszy.
"Soft power" po naszej stronie
Maciej Korowaj zwraca uwagę na wymiar informacyjny otwarcia przejść. Wskazał, że Polska dysponuje "soft power", którego nie mają Rosjanie i Białorusini: możliwość pokazania realiów życia po naszej stronie i zderzenia propagandy z codziennością.
My możemy pokazać, że u nas nic się nie zmieniło, a wręcz jest o wiele lepiej niż przed zamknięciem granic (…) Otwarcie to nie tylko kwestie polityczne i bezpieczeństwa, ale też walka w pewnego rodzaju wojnie informacyjnej w stosunku do obywateli białoruskich".
Dywersja na kolei – cel: niepokój i skłócenie
Odnosząc się do aktu dywersji na kolei, podpułkownik widzi go w logice "terroryzmu państwowego" i szerszej geopolityki: wzbudzanie niepokoju nie tylko w Polsce, ale w całej Europie oraz wymuszanie negocjacji na warunkach Rosji. Zwrócił uwagę na użycie agentury pośredniej i próbę jednoczesnego psucia relacji Polski z Białorusią i Ukrainą.
Wykonanie uderzenia (…) przez agentów "proxy", którzy byli obywatelami Ukrainy zwerbowanymi przez służby rosyjskie, i wykorzystanie granicy białoruskiej ma wiele cech pokazania, że Rosja chce nasze stosunki z Białorusią zniekształcić, utrudnić. No i stosunki z Ukrainą - podkreśla.
Jednocześnie nie rekomenduje automatycznego zamykania granicy w reakcji na dywersję. Jego zdaniem chodzi o rozsądną ocenę sprawców, motywów oraz sposobu wykorzystania terytorium Białorusi.
Operacja "Horyzont" pomoże, ale nie zatrzyma wroga
Wysłanie tysięcy żołnierzy do ochrony infrastruktury w ramach operacji "Horyzont" może utrudnić działania dywersyjne, ale ich nie wyeliminuje, ponieważ to atakujący wybiera miejsce i czas uderzenia.
Jedynym czynnikiem, które oddziałuje na napastnika, jest możliwość eskalacji, jeżeli o wie, że my możemy w jakiś sposób eskalować (…), czyli takie oddziaływania pod progiem wojny - zaznacza.
Dopytywany, co możemy zrobić teraz, stwierdził, że "absolutnie nic", bo prawo i praktyka służb nie przewidują dziś takich działań "pod progiem wojny". To słabość systemowa, którą Rosja wykorzystuje - stwierdza.
Obywatelska czujność i sprawdzone źródła
W oczekiwaniu na rządową aplikację do zgłaszania incydentów ppłk Korowaj stawia na świadomość obywatelską i dobre nawyki informacyjne.
Szukajmy informacji w oficjalnych źródłach i nie dajmy się manipulować w wojnie informacyjnej stosowanej przez Federację Rosyjską (…) Czyli nie Facebook, a oficjalnie rządowe czy też oficjalne informacje z mediów - apeluje.